To
miejsce i osoby poznałam rok temu - było ogłoszenie o rudym
kocie mieszkającym praktycznie na ulicy - w okienku piwnicznym
przy chodniku.
poniedziałek, 23 lipca 2018
środa, 4 lipca 2018
Kocie wyliczanki
opisała Ania
Trafiłam w to miejsce w środku listopada 2017 po zgłoszeniu jakiegoś przechodnia. Sterylek miejskich już nie było, kasy na płatne zabiegi nie miałam, siły na żebranie o pieniądze na różnych forach i FB też nie. Ale teren spory, zamknięty, przyjazny kotom, koty karmione przez kuchnię - obiekt to placówka z długotrwałym pobytem podopiecznych, z własną kuchnią, placówka zainteresowana obecnością kotów. Zostawiłam telefon, by w razie jakichś kocich problemów dzwonili i zakonotowałam miejsce do sterylek. Wyglądało no to, że po długich walkach z UMŁ sterylki miejskie w 2018 rozpoczną się po wcześniej niż w kwietniu, jak w ostatnich latach - więc poczekam.
Trafiłam w to miejsce w środku listopada 2017 po zgłoszeniu jakiegoś przechodnia. Sterylek miejskich już nie było, kasy na płatne zabiegi nie miałam, siły na żebranie o pieniądze na różnych forach i FB też nie. Ale teren spory, zamknięty, przyjazny kotom, koty karmione przez kuchnię - obiekt to placówka z długotrwałym pobytem podopiecznych, z własną kuchnią, placówka zainteresowana obecnością kotów. Zostawiłam telefon, by w razie jakichś kocich problemów dzwonili i zakonotowałam miejsce do sterylek. Wyglądało no to, że po długich walkach z UMŁ sterylki miejskie w 2018 rozpoczną się po wcześniej niż w kwietniu, jak w ostatnich latach - więc poczekam.
wtorek, 3 lipca 2018
Opowieści Romka
spisała Nina
Cześć to ja Romek. Dawno mnie nie było ale już jestem. U mnie dużo się dzieje. Mam już 3 lata, matka mówi im starszy tym gorszy jestem.
Cześć to ja Romek. Dawno mnie nie było ale już jestem. U mnie dużo się dzieje. Mam już 3 lata, matka mówi im starszy tym gorszy jestem.
niedziela, 1 lipca 2018
I stał się cud
No
bo czasem tak bywa. Kociaki z Sienkiewicza - pamiętacie, świeżutka
historia. Miały być trzy, miały mieć dt. Były cztery, dt dla
jednego.
czwartek, 28 czerwca 2018
Czekam.
Układamy sobie życie ramię w ramię ze smutkiem.
Niestety w tej dziedzinie nie jesteśmy profesjonalistami. Ciągle nam się coś wali, rzeczywistość już nie skrzeczy, a dusi jak zmora jakaś. Psują nam się rzeczy np. komputer, kran, żaluzje i radość życia. A to wszystko przez to, że wieczność nie słucha poetów i krzywdę kotom wyrządza posługując się w tym celu chorobami i śmiercią.
Kondor
Takie
ogłoszenie:
„Kot
jasnoszary popielaty, z półdługą sierścią i puszystym ogonem
błąka się (…),kot boi się ludzi. widziałam go po raz pierwszy
w sobotę 23 czerwca. jest tam do chwili obecnej”.
Te
kudłate zdecydowanie źle radzą sobie na wolności, po pierwsze
sierść się filcuje, ogranicza ruchy, albo odpada płatami z
odparzoną skórą - vide biały z tekstu „Przysługa”, po
drugie są przeważnie domowe od pokoleń, słabo przystosowane do
radzenia sobie na zewnątrz. Dzwonię - jest nieciekawie, wg pani
kot wygląda jak szkielet, boi się potwornie, boi się podejść do
jedzenia, nie da się go złapać, kryje się za betonowym
ogrodzeniem na terenie wokół walącego się domu, widać go tylko
przez furtkę. Ganiają go i tłuką miejscowe koty…
środa, 27 czerwca 2018
Tradycja
Środa,
2018.06.20 - dostaję zdjęcie i maila od dziewczyny z Pabianic:
„Witam.
Powyższe zdjęcie dotyczy kotków z ul.Sienkiewicza. Pewna pani tam
przechodzi. Mówi, że jest kocica i 2 maluchy. Czy orientuje się
pani, czy ktoś na tej ulicy sprawuje opiekę nad bezdomnymi kotami?
Jeśli nie to gdzie mogłabym pożyczyć klatkę łapkę by
wysterylizować kocicę? I gdzie mogę dostać jakiś darmowy takim
na to? Ja działam w Pabianicach, w Łodzi mało kogo znam żeby móc
tak pomagać... I czy gdzieś można przebadać, odrobaczyć maluchy
na koszt miasta? Poszukałabym im domu.”
środa, 20 czerwca 2018
Jedyneczka
![]() |
| fot.Hanna B-Sz |
opowiedziała Ania
Rzadko
dostaję wiadomości z nowych domów „moich” kotów - oprócz
pierwszego okresu po adopcji - okresu aklimatyzacji. Wtedy sama
dzwonię / piszę, pytam. I właściwie nie lubię tych późniejszych
wiadomości - bo jeśli ich nie ma, to znaczy, że wszystko w
porządku i nie ma o czy pisać, Jeśli są - to przeważnie nie są
dobre. Czasem - na szczęście bardzo rzadko - wiadomość, że
kot zginął. Czasem - że ciężko choruje, jest leczony - tak
jak kilka dni temu od Czarcika trzyłapka - adopcja z 2007.
Najczęściej - że kot wraca z adopcji - bo alergia, dziecko,
wyjazd.
piątek, 8 czerwca 2018
Panika
opowiedziała Ania H.
Środa
2018.06.06 - śpieszę
z lecznicy na Biedronkową zanieść klatkę łapkę i
transporter - do złapania maluszek, mama kociaka już w
lecznicy. Obie ręce zajęte, telefon oczywiście natrętnie
dzwoni. Stawiam klatkę szukam telefonu, odbieram. Dzwoni znajoma
Wioleta - karmicielka z Marynarskiej,
poniedziałek, 28 maja 2018
Drobiazgi
opowiedziała Ania
Mała
rzecz - a cieszy. Często nawet bardzo, przynajmniej mnie… W
natłoku spraw trudnych, nieprzyjemnych, mocno obciążających
psychicznie - każda drobniutka dobra wiadomość, malutki sukcesik
- poprawia mu humor na kilka ładnych godzin.
O
dwóch ostatnich opowiem.
wtorek, 22 maja 2018
Pech czy przeznaczenie?
napisała Ania
Zaczęło się bardzo dawno temu - ale prehistorii Wam oszczędzę. Ten tekst mogę zacząć od tekstu prawie dokładnie sprzed miesiąca - o planowaniu. Króciutko przypomnę - w ciągu trzech dni musiałam pomóc dwóch kocim rodzinkom - obie rodzinki to kotka + 5 maluszków, za dużych do uśpienia, za małych, by zabrać bez matek. Jedna rodzinka z Łodzi z oswojoną kotką, druga - od Justyny z Bełchatowa, z kotką mocno dziką - maluszki na zdjęciu wyżej.
Zaczęło się bardzo dawno temu - ale prehistorii Wam oszczędzę. Ten tekst mogę zacząć od tekstu prawie dokładnie sprzed miesiąca - o planowaniu. Króciutko przypomnę - w ciągu trzech dni musiałam pomóc dwóch kocim rodzinkom - obie rodzinki to kotka + 5 maluszków, za dużych do uśpienia, za małych, by zabrać bez matek. Jedna rodzinka z Łodzi z oswojoną kotką, druga - od Justyny z Bełchatowa, z kotką mocno dziką - maluszki na zdjęciu wyżej.
czwartek, 19 kwietnia 2018
Planowanie
opowiedziała Ania
Plany, plany….
Plany, plany….
Podobno
robi je ten, kto chce rozśmieszyć Pana Boga.
Od
dawna planuję bardzo ostrożnie i krótkodystansowo, reszta „robi
się” sama. Dzięki tej reszcie każda zaplanowana czynność
zmienia się w ciąg czynności - ale też dzięki temu się nie
nudzę. Nie mam też czasu dla siebie - zawsze są „walety i
zady”.
czwartek, 12 kwietnia 2018
Bez tytułu
Ma
to być krótka notatka, bo i cała akcje króciutka. Ale chyba się
nie uda - gaduła jestem… A pomysłu na tytuł zwyczajnie nie
mam.
wtorek, 13 marca 2018
Przysługa
Zaczyna
się jak zwykle od telefonu - ten akurat od znajomej fundacji - w
czwartek 2018.03.01 - pani Aniu, chory kot, futro odpada płatami,
rany na skórze, u nas interwencje albo grypa, nie jesteśmy w
stanie, niech pani pomoże…
piątek, 9 marca 2018
Korek od termofora
Napisała Ania
Gubię
różne rzeczy, ogólnie roztargniona jestem, ciągle czegoś szukam.
Ale żeby aż tak? Zawsze? Ostatnio „zaprzyjaźniłam” się z
dwoma termoforami, napełniam je gorącą wodą tak często jak mogę,
i zawsze, ale to zawsze, szukam korka od termofora. Wiem, że zaraz
zniknie, więc odkładam go w widoczne miejsce - tak, by nie ukrył
się między innymi przedmiotami, nie stoczył na podłogę, gdzie
trafiony kocią łapką przepadnie gdzieś do kolejnego remontu.
Odkładam, patrzę, zapamiętuję.
wtorek, 20 lutego 2018
Nie zabierajcie go…
opowiada Ania
W
tekście o rudej Julce napisałam, że właśnie (2018.02.08)
zadzwoniła pani z prośbą o pomoc kotu biednej sąsiadki
- panie mieszkają na Rogach, w okolicy lasu, koty są
wychodzące - to domki - i coś poszarpało kocią łapkę -
„szukam pomocy, kot od kilku dni ma mocno pokaleczoną łapkę,
nie staje na niej, płacze, sąsiadka nie ma pieniędzy na
weterynarza, pytała, powiedzieli jej 250zł za chirurgiczne
oczyszczenie…. Dzwonię wszędzie, ŁTOnZ nie pomoże, dali kilka
numerów, nikt nie odbiera, co można jeszcze zrobić? można pomóc?
Sąsiadka boi się, że jej kota odbiorą i nie oddadzą, to biedna
rodzina…”
poniedziałek, 12 lutego 2018
Dwie szylkretki - to już rok…
napisała Ania
Rzadko
piszę o przyjemnych sprawach - może dlatego, że nie zajmują
czasu, nie zajmują myśli, taki miły przerywnik w codziennym
biegu? A może dlatego, że jestem Polką i w genach mam narzekanie?
A może dlatego, że zaraz się rozklejam, a strasznie nie lubię
siebie w tej formie i makijażu szkoda? Dziś wyjątek.
poniedziałek, 5 lutego 2018
Zrobiona w …. kota
opowiedziała Ania
Wiem,
jak to odbierzecie moje kolejne opowiadanko z żalami - ale trudno.
Bo staram się pomagać, ile mogę, ale co innego prosić mnie o
wzięcie pod opiekę kota, bo wyprowadzili mieszkańców, wyburzają
kamienicę i stareńka kotka nie ma się gdzie podziać
niedziela, 4 lutego 2018
Opowieść o Bodziu - Misterze
opowiedziała Jola
Na pewno miał
kiedyś dom, może jego opiekun zmarł, a rodzina – jak to często
bywa – nie chciała zająć się kotem? Błąkał się dość
długo, był ponad rok dokarmiany w piwnicy zanim karmicielka
zdecydowała się go zabrać do lecznicy i wykastrować. Po zabiegu
trafił do mnie, bo szkoda było wypuścić takiego miziaka. Od
początku ”bódł” główką, prosząc o głaski, dlatego
nazwałam go Bodziem.
czwartek, 1 lutego 2018
Czarnulki z Wedmanowej
opowiedziała Wioletta
„Koty
są mocno oswojone, nieagresywne, w czasie pierwszego spotkania z
nimi brałam na ręce, głaskałam - chętnie je przekażę,
konieczna jest decyzja SZYBKO - dziś jest 2017.01.08 -
przetrzymywane w ciepłej lecznicy rozhartowują się” -
mówiła Ania.
Miała
już je odbierać z lecznicy i odwieźć, lecz cały czas były
wątpliwości czy warto wypuszczać koty w tak mało bezpieczne
miejsce, gdzie grasują lisy, no i koty były dość drobne,
delikatne i z zaropiałymi oczami. No i to, że były oswojone nie
dawało nam spokoju. Biłyśmy się z myślami no i z zawartością
portfeli.
Subskrybuj:
Posty (Atom)











