Jakoś w styczniu 2026 zadzwoniła Natalia z pytaniem, czy nie znam kogoś kto mieszka w okolicy pewnego adresu. Dość blisko mnie, więc zaproponowałam, by mówiła konkretnie, że mam pójść coś załatwić, a nie kombinowała.
Podobno nie miała zamiaru mnie wykorzystywać, myślała że kogoś z okolicy znam itp. Jakoś słabo wierzę, a Wy? Na usprawiedliwienie Natalii mam to, że wiem, ile ona ma obowiązków…
No bo koleżanka z pracy na spacerze usłyszała psy, weszła na jakieś podwórko, zobaczyła psa zamkniętego w szopie, z domu usłyszała szczekanie całego stada… Znaczy psia tragedia.

%20%E2%80%94%20kopia.jpg)















