poniedziałek, 18 maja 2026

Bouli - zawał serca

 


Nie, ani Bouli ani ja nie dostaliśmy zawału. Ale mnie mało brakowało, a on ze swoim stoickim spokojem chyba się nawet nie zdenerwował.

Wyjechałam na weekend, Rzadko mam okazję wyjechać, bo to i koszty, i problem z opieką nad stadkiem w sumie kłopotliwych kotów, bo geriatria, leki i ciągle któremuś coś dolega… Ale tym razem dostałam tak atrakcyjną propozycję, że się spięłam, poorganizowałam - dziękuję pomocnym duszkom - i w piątek 2026.05.05 frrr w wielki świat.

Czas spędzałam miło, atrakcyjnie i pożytecznie, w niedzielę późnym popołudniem wróciłam do domu. Bagaż, jakieś nieporęczne zakupy odebrane z paczkomatu przed wyjazdem i zostawione w samochodzie trzeba było wpakować do windy, z windy do mieszkania. Wypakowałam, woda w miskach była, chrupki były, kuwety ogarnęłam, zmęczona po weekendowych wrażeniach położyłam się odpocząć.

Ok.21szej wstałam podać wieczorne leki i kolację - na fotelu Boulinka nie było. Na kanapie też nie. Czasem wchodzi do łazienki czy wc, ale nie ma. Szafy otwieram, może wlazł - nie ma. Przejrzałam całe mieszkanie, kąty, zakamarków raczej nie ma, bo przystosowane do sprzątania. Kotek spory, powinnam go zauważyć nawet w jakimś kącie - nie ma.

poniedziałek, 4 maja 2026

Ile kosztuje nadzieja…

 


Dwie historie ze środka marca 2026 - dla mnie stare, bo od tego czasu dużo innych się wydarzyło. Nie piszę o nich, bo brak czasu i siły, ale 2026.04.19 zaproponowałam pomoc przy łapaniu kolejnego błąkającego się kota, i jak zwykłe jak kot się złapał - to problem, co z nim zrobić, W mojej klatce łapce, więc… Od zgłaszających padła propozycja pomocy. Kot zdrowo nie wyglądał, skrajnie wychudzony - może pomoc w finansowaniu leczenia? I dowiedziałam się, że leczenie bezdomnych kotów finansuje miasto.

poniedziałek, 20 kwietnia 2026

Zeszłam na psy?

 


Jakoś w styczniu 2026 zadzwoniła Natalia z pytaniem, czy nie znam kogoś kto mieszka w okolicy pewnego adresu. Dość blisko mnie, więc zaproponowałam, by mówiła konkretnie, że mam pójść coś załatwić, a nie kombinowała.

Podobno nie miała zamiaru mnie wykorzystywać, myślała że kogoś z okolicy znam itp. Jakoś słabo wierzę, a Wy? Na usprawiedliwienie Natalii mam to, że wiem, ile ona ma obowiązków…

No bo koleżanka z pracy na spacerze usłyszała psy, weszła na jakieś podwórko, zobaczyła psa zamkniętego w szopie, z domu usłyszała szczekanie całego stada… Znaczy psia tragedia.

piątek, 23 stycznia 2026

Prawie jak prezydent

 

Prawie jak prezydent - albo stara i nadal głupia.

Oboje ciągle się uczymy - czy on wyciąga wnioski nie wiem, ja chyba w końcu po kolejnych kopach od opiekunów kotów, którym chce pomóc - kotom, nie opiekunom - będę odmawiać. Klatkę pożyczyć - proszę bardzo. Ale zawieźć ją, potem dopraszać się zwrotu, po który też muszę jechać - raczej już nie. Ograniczę się do grupki znanym mi osób, od których kopa się nie spodziewam.

Co mnie tak „zmobilizowało”? Ano FIP.

czwartek, 15 stycznia 2026

 Dziś odprowadziliśmy Ewę Mrau do lepszego świata…


Bardzo dziękujemy wszystkim, którzy uczestniczyli w tej smutnej uroczystości - dużo nas było, Ewa zapisała się w pamięci bardzo wielu osób… Dzięki swojemu podejściu do świata, ludzi i zwierząt, dzięki życzliwości, pomocy…. Opisała Ją bardzo pięknie Pani Monika - Mistrzyni Ceremonii, dzięki której ta uroczystość była ludzkim, ciepłym pożegnaniem Ewy.

niedziela, 4 stycznia 2026

POTRZEBNE MIEJSCA DLA KOTÓW EWA MRAU

*

Dla niecierpliwych - Ewa w szpitalu, po wyjściu będzie w stanie opiekować się swoimi kotami, szukamy dla nich miejsca - każde cenne. Zabrałyśmy na razie 10 kotów, są w fundacjach - Przytul Kota (3), Kotylion (2), Przytulisko Głowno (3). Nie umiem ładnie podziękować - ale wdzięczna jestem bardzo.

Ile kotów jest jeszcze - nie wiemy. W pustym mieszkaniu czekają właśnie trzy klatki - i wieczorem musimy gdzieś złapane koty ulokować…. DZIŚ WIECZOREM - nie mamy gdzie ich przetrzymać.