czwartek, 31 grudnia 2015
środa, 30 grudnia 2015
Tupta - ciąg dalszy
Tupta
szuka domu - w sumie obejrzało ją i rtg czterech lekarzy, ten
pierwszy, ten „mój”, który składał mi kilka kocich kończyn,
kolejny mocno zaufany i specjalista - chirurg ortopeda z Warszawy,
współpracujący z łódzką lecznicą i przyjeżdżający do Łodzi
na operacje, głównie ortopedyczne.
wtorek, 22 grudnia 2015
Kociak mrożony
Dzień
pierwszy - świt
15
grudnia 2015, godz.5.46 - sms „Dzień
dobry, pani Aniu. Mam gorąca prośbę - przy Szkole Baletowej
znalazłam malutkiego wyziębionego bardzo chudego kociaka. Czy może
mi pani pomóc? Ala.”
O
tej porze jeszcze śpię, smsy przychodzą mi bezgłośnie - więc
śpię dalej.
poniedziałek, 21 grudnia 2015
Można? Można - część III
napisała Ania
Jest 8 grudnia 2015, godz. 2.10. Tak - druga, nie czternasta. Nie śpię, bo o 4tej jadę sprawdzić klatki-łapki na Manhattanie. Dzięki współpracy z karmicielkami udało mi się zgarnąć stamtąd już 6 kotów do wycięcia, w tym niestety tylko jedna kotka. Na „pociechę” - dwa maleńkie kociaki. Ale o tym potem, teraz trzymając się choć trochę chronologii chcę opisać akcję w pewnej instytucji na Złotnie. Udaną i szczęśliwie zakończoną wg kociego stanu na dziś.
Jest 8 grudnia 2015, godz. 2.10. Tak - druga, nie czternasta. Nie śpię, bo o 4tej jadę sprawdzić klatki-łapki na Manhattanie. Dzięki współpracy z karmicielkami udało mi się zgarnąć stamtąd już 6 kotów do wycięcia, w tym niestety tylko jedna kotka. Na „pociechę” - dwa maleńkie kociaki. Ale o tym potem, teraz trzymając się choć trochę chronologii chcę opisać akcję w pewnej instytucji na Złotnie. Udaną i szczęśliwie zakończoną wg kociego stanu na dziś.
wtorek, 15 grudnia 2015
Nowicjuszem być
Cześć.
Jestem Karolina. Kociara od dawna, chyba nie od dziecka, chociaż
może, skoro w zasadzie ledwo odrosłam od podłogi? Od zawsze
wychowywana ze zwierzętami, od zawsze posiadająca je w domu i z
wyrobionym instynktem do ich ratowania. W końcu już jako
sześciolatka przyprowadzałam do domu wszystkie "bezdomne"
psy.
wtorek, 8 grudnia 2015
Można? Można - część II
Jak
już pisałam, różnie bywa z łapankami. A jeszcze różniej z
różnego rodzaju opiekunami i „opiekunami” kotów.
Np.
taka pani I.
Jakoś
wiosną 2015 zadzwoniła, że ma na podwórku chorą kotkę,
potrzebuje klatki łapki. Klatka łapka była w pobliżu, dałam
telefoniczny namiar na pana - pan z samochodem, podrzuci.
Próbowała, kotki nie udało się złapać, gdzieś przepadła…
piątek, 4 grudnia 2015
Dobra wiadomość.
Grudzień prezentowy jest i u kotów, więc ja wam dam dobre wiadomości . Mikołajem będę, choć raz. Najcudowniejsza z wieści na początek. Otóż odnajduję już siódmą noc Halinkę. W dzień bywam śpiący i korzystam z licznych miejsc sypialnych. Jak się wyśpię to mam ochotę na pohulania nocne.
wtorek, 1 grudnia 2015
Opowieści z frontu ;-)
Oto ja, moi rezydenci Kora (sunia, lat 10 ), Romek (kot około 8 miesięcy) i nasza historia jak to zostaliśmy DT.
czwartek, 26 listopada 2015
Tupta
Szło
szosą.
Samochód
zwolnił - skąd mały kot na szosie wśród lasu, z dala od
zabudowań? I jakoś dziwnie idzie, jakby kica?
środa, 25 listopada 2015
Można? Można - część I
opowiedziała Ania
Różnie bywa z łapankami. Tzn z łapankami jest zawsze tak samo, jeśli karmiciele rozumieją w końcu wspólny interes i współpracują, jest dobrze. Niestety nie zdarza się to często… Ale jednak.
Różnie bywa z łapankami. Tzn z łapankami jest zawsze tak samo, jeśli karmiciele rozumieją w końcu wspólny interes i współpracują, jest dobrze. Niestety nie zdarza się to często… Ale jednak.
Niedawno
pisałam o dwóch buraskach z Rybnej - doleczają się, już mają
ogłoszenia, szukają domów. Z powodu braku sterylek miejskich
łapanie dorosłych kotów odłożyłam na później z przyczyn
finansowych, mówiono mi o 8-10, kawał kasy….
Ale…
czwartek, 12 listopada 2015
O spokoju i jego braku.
Tyle spraw się pojawia, a ja najbardziej lubię jak nic się nie dzieje. Wtulić się w pańcia i spać z pełnym brzuszkiem to jest życie. Niestety trochę dużo nas w małym mieszkanku i spokoju brak. Rano picie kawy, leki dla psa, ubieranie i dopiero po wszystkich stukotach, szumach, pogaduchach, chwila ciszy. Szczekacze i ludzie na dworze.
środa, 11 listopada 2015
Czort - smutek po rozstaniu ;-(
I mały Czort pojechał.... A Ola w rozpaczy... to kolejny mail:
"Stało się…. Moje maleńkie kocię pojechało do domku stałego...
Jest mi źle, ale dziś rano zaopatrzyłam się w napoje wyskokowe, więc
popijam piwko i ronię łzy. Trochę łzy żalu, a trochę radości, jakoś się kurna
zdecydować nie mogę, do czego mi bliżej...
wtorek, 10 listopada 2015
niedziela, 8 listopada 2015
Małego
Czorta oczywiście pamiętacie? Dziś pojechał do swojego własnego domu -
waży już dobrze ponad pół kilo - kiedy trafił do Oli, zaledwie 12
dni temu, ważył tylko 200g. Tego maila dostałam od Oli w środę - ale
nie chciałam wcześniej pokazywać go - żeby nie zapeszyć. Teraz już
mogę. I jeszcze jedna bardzo dobra wiadomość - straszliwie zaniedbana
matka małego, jak się okazało rasowa MCO z dobrej hodowli, jest już
bezpieczna i mamy nadzieję, że wyzdrowieje i wróci do doskonałej formy.
Pewnie będzie o niej i o jej dramatycznym ratowaniu opowiadanko. A na
razie wspomniany mail Oli - Bluś i Boryniu to jej dwa koty:
poniedziałek, 26 października 2015
Czym skorupka
„Hej,
od jutra będę miała tymczasa - po maine coon, do koleżanki
przybłąkała się kotka w typie tej rasy 12kg wagi ooogromna, była
kotna, okociła się, ale małego odrzuciła po 6tyg... Tłucze
gnojka i chce go zjeść.
niedziela, 25 października 2015
Cześć, to znowu ja, CiutKrówek i mam już 29 dni - pomożesz mi dorosnąć?
Cześć, to znowu ja, CiutKrówek i mam już 29 dni - pomożesz mi dorosnąć? (24.1o.2o15)
i mam dla Was dobre wieści!
Ciocia Dorota była ze mną u kotologa (to taki lekarz od kotów, jakbyście nie wiedzieli)
i Pani Dr powiedziała, że w środku mam już wszystko w porządku - to pierwsza dobra wiadomość
druga to taka, że dostałem koszyk wiklinowy
i mam dla Was dobre wieści!
Ciocia Dorota była ze mną u kotologa (to taki lekarz od kotów, jakbyście nie wiedzieli)
i Pani Dr powiedziała, że w środku mam już wszystko w porządku - to pierwsza dobra wiadomość
druga to taka, że dostałem koszyk wiklinowy
piątek, 23 października 2015
Kocie sprawy
opowiedziała P. Barbara
Zaczęło się niewinnie
– od jednego kota:)
Ale doświadczeni kociarze powiadają, że z
posiadaniem kotów jest tak, jak z tatuażami, jak się raz zacznie,
to potem nie można przestać, więc i u mnie inaczej nie było:D
Izyda wybrała sobie nas
sama, po prostu pojawiła się pewnego letniego dnia na placu budowy
i została. Było to małe kociątko, jak to mówią „pingwin”.
czwartek, 22 października 2015
Jesienne warzywka
Tuż
przed 20tą zawiozłyśmy do lecznicy trzy kotki z Żeromskiego. Te,
które były obrzucane kamieniami...
środa, 21 października 2015
Cześć, jestem CiutKrówek
Cześć,
jestem CiutKrówek
i mam 1o dni - pomożesz
mi dorosnąć?
(o4.1o.2o15)
fot.
Dorota
---
4
października
zadzwoniła
Pani,
że
na trawniku znalazła
małego
kociaka.
poniedziałek, 19 października 2015
TakieTamSobieMałeMarzenie
wylało się Ewie
Od
trzech tygodni
(albo i lepiej)
Baśka
mi truje:
-
napisz coś
na bloga!
-
no kiedy coś
napiszesz?
-
zaczęłaś
już
coś
pisać?
No
a ja nie wiem co mam napisać.
No
bo co tu pisać?
-
o tym, że
jestem zmęczona
ciągłą
pogonią
za kassą?
-
o tym, że
mam jeszcze w Tropie
4ooo,oo tys. długu
(to
za 42 koty->38 wyadoptowanych z Lecznicy+4
umarły)?
-
o tym, że
boję
się
odbierać
telefonu, bo nie wiem co mnie czeka?
-
o tym, że
powoli tracę
cierpliwośc
do dzwoniących?
A...
właśnie
może
o tym napiszę.
czwartek, 15 października 2015
Rozważania przy łapaniu
opowiedziała Ania
Cytat z pewnej wolontariuszki - „Nie. Po prostu nie wierzę. Choć, z drugiej strony, ja też usłyszałam od pani, której kotka zaginęła (przez bezdenną głupotę właścicielki), a ja nie znalazłam kotki - pani jest bezużyteczna"
Cytat z pewnej wolontariuszki - „Nie. Po prostu nie wierzę. Choć, z drugiej strony, ja też usłyszałam od pani, której kotka zaginęła (przez bezdenną głupotę właścicielki), a ja nie znalazłam kotki - pani jest bezużyteczna"
No
to ja postarałam się wczoraj być użyteczna.
środa, 14 października 2015
Krótki poradnik z serii "Jak zważyć dzikiego kota"
z cyklu ważenie kota...
Jak zważyć ile waży Strychulec...
1. Bierzesz jedno krzesło robione z wiatru marki szwedzkiej firmy meblowej;
2. Wchodzisz na krzesło
poniedziałek, 12 października 2015
Podrostki Oli
napisała Ania
O Oli pisałam kilka razy - sama w nie najlepszej sytuacji, stara się pomóc kotom, ile może. Tylko tym razem chyba sytuacja nieco przerosła jej możliwości - trzy chore, niedożywione podrostki spod sklepu. Ola nie odmówiła im opieki - i nawet o pomoc nie bardzo umie poprosić - więc spróbuję zrobić to za nią. Przypomnę - pisałam o tym na str.73, cytując wiadomości od Oli - od początku października Ola skutecznie zajęła się kotami spod sklepu, wysterylizowała 5 kotek i kocurka płacąc za to wspólnie z panią ze sklepu, teraz zaopiekowała się trzema chorymi podrostkami - a naprawdę sytuacja finansowa jej rodziny nie pozwala na nieograniczone wydatki, Ola każdy wydatek musi bardzo mocno przemyśleć.
Jeśli uważacie, że warto jej pomóc - proszę, zróbcie to -
jak zwykle na konto FFA Łódź 71 1020 2313 0000 3802 0442 4040
z dopiskiem - podrostki Oli. -
"Podrostki złapane, ale nie jest dobrze, wszystkie w/g wetki mają nieźle rozwinięty koci katar, wg mnie też. Nadżerki w pyszczku, zatkany nos i oczka łzawiące mocno i ropiejące, praktycznie oczka przymknięte i opuchnięte, zaklejone ropą. Jeden ma oba oka zalepione ropą, drugi jedno, za to drugie łzawi, trzeci do tego kuleje, myślałam że jakiś uraz, ale to też kk...
O Oli pisałam kilka razy - sama w nie najlepszej sytuacji, stara się pomóc kotom, ile może. Tylko tym razem chyba sytuacja nieco przerosła jej możliwości - trzy chore, niedożywione podrostki spod sklepu. Ola nie odmówiła im opieki - i nawet o pomoc nie bardzo umie poprosić - więc spróbuję zrobić to za nią. Przypomnę - pisałam o tym na str.73, cytując wiadomości od Oli - od początku października Ola skutecznie zajęła się kotami spod sklepu, wysterylizowała 5 kotek i kocurka płacąc za to wspólnie z panią ze sklepu, teraz zaopiekowała się trzema chorymi podrostkami - a naprawdę sytuacja finansowa jej rodziny nie pozwala na nieograniczone wydatki, Ola każdy wydatek musi bardzo mocno przemyśleć.
Jeśli uważacie, że warto jej pomóc - proszę, zróbcie to -
jak zwykle na konto FFA Łódź 71 1020 2313 0000 3802 0442 4040
z dopiskiem - podrostki Oli. -
"Podrostki złapane, ale nie jest dobrze, wszystkie w/g wetki mają nieźle rozwinięty koci katar, wg mnie też. Nadżerki w pyszczku, zatkany nos i oczka łzawiące mocno i ropiejące, praktycznie oczka przymknięte i opuchnięte, zaklejone ropą. Jeden ma oba oka zalepione ropą, drugi jedno, za to drugie łzawi, trzeci do tego kuleje, myślałam że jakiś uraz, ale to też kk...
Wieści od Ani
Czarna Kira odeszła - w sobotę byłam w lecznicy, miała się
zdecydowanie lepiej, była widocznie silniejsza, z wielkim apetytem
jadła. W zasadzie mogłam ją zabrać do domu… Została na wszelki wypadek
do niedzieli - bo kroplówki trzeba było podawać bardzo ostrożnie, żeby
kici nie zalać - pompą infuzyjną. O 4tej nad ranem zaczęła się
dusić.... nie dała rady...
Niebieski persik z tym swoim beznoskiem od tygodnia nie może pozbyć się kataru, karmić go strzykawką nie daje rady - wyrywa się, nie łyka, prędzej się go udusi niż nakarmi.... Ciągle w lecznicy na kroplówkach, antybiotyk dożylny, inhalacje.
Też w sobotę karmicielki zgarnęła z Radogoszcza przemiłego biało-rudego kocura - zabrałam go wraz z czymś z Wrocławskiej, poprosiłam o kastrację na miejscu, zabiorę od razu o dt. Kocurek po narkozie wpadł w bezdech, lekarka go reanimowała, chciała zaintubować, zaciskał krtań, nerwowo się robiło - w końcu dało radę najcieńszą rurką intubacyjną. Kocurek (już były) czuje się dobrze, bardzo łagodny, wielki miziak. Ciekawe, kto i dlaczego pozbył się go...
* 
Niebieski persik z tym swoim beznoskiem od tygodnia nie może pozbyć się kataru, karmić go strzykawką nie daje rady - wyrywa się, nie łyka, prędzej się go udusi niż nakarmi.... Ciągle w lecznicy na kroplówkach, antybiotyk dożylny, inhalacje.
Też w sobotę karmicielki zgarnęła z Radogoszcza przemiłego biało-rudego kocura - zabrałam go wraz z czymś z Wrocławskiej, poprosiłam o kastrację na miejscu, zabiorę od razu o dt. Kocurek po narkozie wpadł w bezdech, lekarka go reanimowała, chciała zaintubować, zaciskał krtań, nerwowo się robiło - w końcu dało radę najcieńszą rurką intubacyjną. Kocurek (już były) czuje się dobrze, bardzo łagodny, wielki miziak. Ciekawe, kto i dlaczego pozbył się go...
sobota, 10 października 2015
I kto tu mruczy?: Koniec lata.
W rozterce jestem. Sam nie wiem czy cieszyć się z końca lata i powrotu do Łodzi, czy smucić. No bo niby mam teraz spokój i ciszę, mogę uzupełnić tłuszczyk na brzuszku, a spadło mi go sporo. Schudłem w trakcie urlopu łażąc po krzakach, trawach i odwiedzając sąsiadów.
Takie tam opowiadanko o dokoceniu.
Mam Ci ja sobie kota. Kota wymarzonego pięknego a jako, że pierwszy milion trzeba ukraść to kota wykradzionego na wakacjach z ośrodka gdzie był niby niczyj ale i tak zabrać go nie pozwalali.
Mówili mi dobrzy ludzie "weź sobie kotka małego", mówili "wychowasz sobie" – to sobie wychowałam....
W jaśku spał, kochany był, głaskany ale charakterek Dodziaczka ujawnił się w pełni i okazało się, że to co miało być kochaną puszysta rudą kuleczką, miziakiem i rozkosznym mruczydłem jest egoistycznym rudym despotą i tyranem, manipulantem i mściwym pawianem, który potrafi nalać do kapcia bo za późno dostał przysmaczek!!!
czwartek, 8 października 2015
wtorek, 6 października 2015
Ciągle problemy, problemy, problemy….
Koniec ze sterylkami miejskimi - miasto miało przedłużyć umowy z lecznicami, lecznice mają jeszcze po kilkanaście talonów - i już umówione na te talony sterylki - dziś dzwoniła karmicielka odesłana z kwitkiem z lecznicy, która zwykle awaryjne nieumówione koty przyjmowała, bo jakoś się sprężali, zostawali po godzinach i robili zabiegi. Ale teraz nie mają wolnych talonów - bo są już zaklepane.
Jak myślicie, co zrobi karmicielka ze złapaną kotką? Pewnie wypuści….
A co zrobi kotka? Za dwa miesiące urodzi kolejne kociaki - o ile już nie jest w ciąży, wtedy wcześniej…
A myślicie, że karmicielka z trudem namówiona na łapanie kotów i wożenie ich do lecznicy na koniec świata będzie jeszcze łapać? Bo ja myślę, że niekoniecznie….
Jak myślicie, co zrobi karmicielka ze złapaną kotką? Pewnie wypuści….
A co zrobi kotka? Za dwa miesiące urodzi kolejne kociaki - o ile już nie jest w ciąży, wtedy wcześniej…
A myślicie, że karmicielka z trudem namówiona na łapanie kotów i wożenie ich do lecznicy na koniec świata będzie jeszcze łapać? Bo ja myślę, że niekoniecznie….
niedziela, 4 października 2015
Haker - kot wyjątkowy
Był sobie
kiedyś dom. W domu mieszkała starsza pani, a z nią 7 kotów. Może dawniej było
więcej, ale w chwili, gdy zaczyna się ta historia, w kocim stadzie przebywało 7
mruczków w wieku od 3 do 14 lat.
piątek, 2 października 2015
KOT SUMO
Mam koleżankę - Olę. Ola ma dwa
koty (ode mnie) i jedną sunię bokserkę - znalazła ją na ulicy
bez mojego udziału. Kiedyś były różne koty, sporo tymczasów,
potem pojawiła się bokserka - i z uwagi na warunki
rodzinno-mieszkaniowe Ola postanowiła na bokserce poprzestać.
Niestety bywa często u mnie, i po takiej wizycie mówi „słuchaj,
zakochałam się, daj mi tego kota”.
Kepi - wieści z domu
Pamiętacie łapankę Ewy_mrau z „silnymi
wrażeniami” - przy pustostanie przy Alei Włókniarzy? Nie? To zapraszam
na str.31 - koniec kwietnia tego roku.
http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=1&t=166885&start=450
Złapał się wtedy piękny rudobiały młodzian, trudno go było wypuścić, bo nie zachowywał się jak dziki kot…
Szczęśliwie znalazł się dobry dom tymczasowy - i chyba już stały - to mail sprzed kilku dni
„nareszcie coś o Kepim. Jest to wyjątkowo znerwicowany i bojący się kot. Na początku bał się nawet mojego wzroku, nie jadł przy mnie, nie mogłam przejść koło niego a wyciągnięcie ręki powodowało panikę. Na pewno był bity. Bardzo ,bardzo wolno robi postępy. Teraz czasami mogę go pogłaskać - najlepiej jak twardo śpi, czasami przychodzi w nocy do łóżka ale na bezpieczną odległość i jak wracam do domu to na leżąco jest chwilka pieszczot .Myślę że czuje się bezpiecznie ale uraz do człowieka jest ponad to. A jeszcze - po dwóch miesiącach przemówił a myślał że niemowa!!! Jest niejadkiem bardzo wybrednym i tylko trochę się poprawił. Czuję że z dnia na dzień jest to mój kot, chociaż wiem że nie będzie pieszczochem a zmiana domu była by dla niego jeszcze większym wycofaniem. Pozdrawiam bardzo serdecznie”
* 
No to taka chwilka wzruszenia
http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=1&t=166885&start=450
Złapał się wtedy piękny rudobiały młodzian, trudno go było wypuścić, bo nie zachowywał się jak dziki kot…
Szczęśliwie znalazł się dobry dom tymczasowy - i chyba już stały - to mail sprzed kilku dni
„nareszcie coś o Kepim. Jest to wyjątkowo znerwicowany i bojący się kot. Na początku bał się nawet mojego wzroku, nie jadł przy mnie, nie mogłam przejść koło niego a wyciągnięcie ręki powodowało panikę. Na pewno był bity. Bardzo ,bardzo wolno robi postępy. Teraz czasami mogę go pogłaskać - najlepiej jak twardo śpi, czasami przychodzi w nocy do łóżka ale na bezpieczną odległość i jak wracam do domu to na leżąco jest chwilka pieszczot .Myślę że czuje się bezpiecznie ale uraz do człowieka jest ponad to. A jeszcze - po dwóch miesiącach przemówił a myślał że niemowa!!! Jest niejadkiem bardzo wybrednym i tylko trochę się poprawił. Czuję że z dnia na dzień jest to mój kot, chociaż wiem że nie będzie pieszczochem a zmiana domu była by dla niego jeszcze większym wycofaniem. Pozdrawiam bardzo serdecznie”
No to taka chwilka wzruszenia
wtorek, 22 września 2015
PKP ZajezdniaParowozówNaKońcuŚwiata - 2o.o9.2o15
opowiedziała Ewa
- o3:45 pobudka
- o4:oo pędzimy do Joli Dworcowej po majdan
- o4:15 jesteśmy pod blokiem Iwony
- o4:3o jesteśmy pod blokiem Sławki
- o4:4o jesteśmy na miejscu
wchodzimy - w halach ciemno
tym razem idziemy do Drugiej Hali (w Pierwszej Hali, wszystko co się poruszało na czterech, zostało wczoraj złapane)
- o3:45 pobudka
- o4:oo pędzimy do Joli Dworcowej po majdan
- o4:15 jesteśmy pod blokiem Iwony
- o4:3o jesteśmy pod blokiem Sławki
- o4:4o jesteśmy na miejscu
wchodzimy - w halach ciemno
tym razem idziemy do Drugiej Hali (w Pierwszej Hali, wszystko co się poruszało na czterech, zostało wczoraj złapane)
niedziela, 20 września 2015
Zajezdnia parowozów na końcu świata
opowiedziała Ewa
PKP ZajezdniaParowozówNaKońcuŚwiata - 19.09.2015
- o4:45 pobudka
- o5:15 zapakowane majdanem pod sufit auto zajechało pod dom
- o6:oo jesteśmy na miejscu, w środku nieco później
PKP ZajezdniaParowozówNaKońcuŚwiata - 19.09.2015
- o4:45 pobudka
- o5:15 zapakowane majdanem pod sufit auto zajechało pod dom
- o6:oo jesteśmy na miejscu, w środku nieco później
wtorek, 15 września 2015
Artystyczne kocięta
Takie cuda przyjadą w tym tygodniu z Chodzieży, z pleneru studentów
ASP. Mieszkają w Ośrodku Wypoczynkowym, ale po zakończeniu sezonu nie
będzie miał ich tam kto karmić. Jedna ze studentek pertraktuje w
ASP. Mieszkają w Ośrodku Wypoczynkowym, ale po zakończeniu sezonu nie
będzie miał ich tam kto karmić. Jedna ze studentek pertraktuje w
sobota, 12 września 2015
Z życia kociary...
Mój powrót do życia chyba zbyt gwałtowny jest… Wczorajsze późne popołudnie:
Radogoszcz - Widzew Adamieckiego
Wczoraj późnym popołudniem złapały się trzy koty na Radogoszczu - lecznice na Ciołkowskiego i Wyszyńskiego zapchane, powiozłam be pytania (na wszelki wypadek, coby nie odmówili) na Adamieckiego, miałam zabrać celem zwolnienia klatek trzy kocury Ewy_mrau z Sojczyńskiego (okolice Wojska Polskiego).
No i miałam podjechać na Jurczyńskiego po te cztery głodne kociaki…
*
* 
Radogoszcz - Widzew Adamieckiego
Wczoraj późnym popołudniem złapały się trzy koty na Radogoszczu - lecznice na Ciołkowskiego i Wyszyńskiego zapchane, powiozłam be pytania (na wszelki wypadek, coby nie odmówili) na Adamieckiego, miałam zabrać celem zwolnienia klatek trzy kocury Ewy_mrau z Sojczyńskiego (okolice Wojska Polskiego).
No i miałam podjechać na Jurczyńskiego po te cztery głodne kociaki…
poniedziałek, 7 września 2015
Nie łazić gdzie nie trzeba - ciąg dalszy
opowiedziała Ania
Jest
7 wrzesień 2015. Uzupełniam zaległości - udało się jednak
znaleźć kociakom dom tymczasowy - bardzo „temu domu”
dziękuję. Nie było im łatwo - ledwo nieco uspokoił się koci
katar, na jakąś jelitówkę zapadła dziewczynka.
piątek, 28 sierpnia 2015
Skąd się biorą rude koty?
opowiedziała Ania
Mam
dwie takie koleżanki - tzn w ogóle mam więcej, ale jedna ciągle
pyta skąd biorę rude koty, a druga słuchając moich relacji co
drugie zdanie wykrzykuje Anka, nie wierze, no nie wierzę. Wam to
opowiadanko dedykuję, drogie Koleżanki.
Persiczka ze śmietnika
opowiedziała Ania
Persiczka prawie ze śmietnika...
No tak, mamy taką od wczoraj - czyli od 26 sierpnia 2015.
Skąd? Ano, prawie ze śmietnika.
Persiczka prawie ze śmietnika...
No tak, mamy taką od wczoraj - czyli od 26 sierpnia 2015.
Skąd? Ano, prawie ze śmietnika.
Cukierenki cd.cd.
wtorek, 25 sierpnia 2015
Tydzień z życia - o święta naiwności…
opowiedziała Ania
Do
niedawna myślałam, że już niewiele może mnie zaskoczyć.
O
święta naiwności…. Głupota, bezczelność i nie wiem jak
jeszcze określić niektóre cechy naszego gatunku po raz kolejny
przerosły moje najśmielsze wyobrażenia…
czwartek, 20 sierpnia 2015
wtorek, 18 sierpnia 2015
Historii Smarkatki ciąg dalszy
Kolejne
dziś - czyli wtorek, 18 sierpień 2015. Nie pisałam -
przepraszam. Ale naprawdę na opisywanie tego, co się dzieje, trzeba
by mi kilku dodatkowych godzin doby, i to codziennie … Bo i
historia Smarkatki, i to miejsce, gdzie łazić nie trzeba, a które
na mocno „rozwojowe” niestety wygląda…
Inne
też…
Najpierw
Smarkatka - będę po prostu przytaczać smsy.
sobota, 15 sierpnia 2015
Osiedlowy Klub Geriatryczny Termosik
gisha pisze:Ewuniu, jak zwykle podziwiam Twoje działaniai okropnie mi wstyd, że ośmieliłam Cię prosić o pomoc w sprawie świeżo okoconej w krzakach(komórki zlikwidowane
)czarnej z Karolewskiej, której nie udało się wcześniej złapać. Widzę, że kalendarz masz wypełniony po brzegi a ja bidna stara histeryczka i bezradna
![]()
Czy próbować maluszki wyciągać z tej nory(sama nie dam rady, potrzebny ktoś jeszcze i latarka) i przekładać do budki, którą zamówiłam( chyba jutro lub pojutrze dojedzie) czy zostawić w tym miejscu i czekać aż same zaczną wychodzić co grozi im zadziobaniem przez stado srok .Potrzebny ktoś, kto by na trzeźwo ocenił co robić w takiej sytuacji, ja nie daję rady
Osiedlowy Klub Geriatryczny Termosik, czyli - wiesiaczek1, gisha, Jola Dworcowa, Pan Zenek i ja, zapraszają
12.o8.2o15 - ul. Karolewska
(poprzednia łapanka opisana przez _aaaKotyRude2_ viewtopic.phpf=1&t=166885&p=11127130&hilit=Karolewska#p11127130 str. 44)
jakoś tak przed południem było - zadzwonił telefon, to gisha
- kotka dwa tygodnie temu urodziła w krzakach, a dzisiaj widziałam jak przenosiła kociaki w stertę desek przykrytych czarną folią
- boję się, że się tam ugotują w tym upale...
do 16:oo mam II część kursu w szkole, więc nie ma mowy żebym wyszła
(martwiłam się bardzo - dobrze, że nie umiem opie...ć w języku lengłidż, bo by się kursantom dostało...)
około 18:oo zjawiam się ja, a zaraz potem wiesiaczek1
gisha już na nas czekała
Subskrybuj:
Posty (Atom)