cytuję bordo:
----
Urodziła je na początku maja bardzo młoda dzika kotka w budce
postawionej pod balkonem blisko ruchliwego chodnika. Musiałam je
stamtąd zabrać, każdy przechodzący tamtędy człowiek, czy pies byłby
ogromnym dla nich zagrożeniem!
Kocia rodzinka została przeniesiona do mojej koleżanki. Okazało się,
że kotka ma mało pokarmu i nie bardzo sobie radzi z karmieniem.
Maluchy muszą być dokarmianie butelką, a mama potrzebuje
wysokoenergetycznej karmy. Po wykarmieniu maluszków, kocica zostanie
niedziela, 25 maja 2014
CHORY KOTEK - MACIUŚ
cytuję bordo:
Mieszkał w piwnicy ze swoją mamą, ale inne koty przeganiały go, on spokojny, ciapowaty nie potrafił walczyć, uciekał,
przychodził dopiero jak inne się najadły, jadł powoli i choć ma już 3
lata nadal przytula się do mamy, panie karmicielki mówiły o nim:
poniewierające się nieszczęście.
Przez jakiś czas nie było go, ale 19 maja - w poniedziałek wieczorem
panie znalazły Maciusia leżącego pod piwnicznym okienkiem.
Mieszkał w piwnicy ze swoją mamą, ale inne koty przeganiały go, on spokojny, ciapowaty nie potrafił walczyć, uciekał,
przychodził dopiero jak inne się najadły, jadł powoli i choć ma już 3
lata nadal przytula się do mamy, panie karmicielki mówiły o nim:
poniewierające się nieszczęście.
Przez jakiś czas nie było go, ale 19 maja - w poniedziałek wieczorem
panie znalazły Maciusia leżącego pod piwnicznym okienkiem.
czwartek, 22 maja 2014
Mądre koty mają ciężkie życie
Mądre koty mają ciężkie życie . Dziś pszczoła wleciała do mieszkania. Obudziła mnie i nie wiedziałem co robić. Kocyczek mnie otulał, sen dobry się śnił, a tu bzyczy coś i bzyczy. Pies od razu przystąpił do wyganiania owada. Jak on to robił. Durnota jakaś, nie łowca.
Mamrotek jestem. Bardzo ważny kot.
Mamrotek jestem. Bardzo ważny kot.
Ktoś może myśli, że takich jak ja kotów jest dużo. Niech sobie myśli. Co mi tam.
Ci co mnie znają wiedzą, że ze zdaniem kocim należy się liczyć.
Jak coś nie po mojej myśli to im nasikam, tam gdzie niby nie wolno.
Nie wolno, nie wolno to psom i Dusi kotce co wrzeszczy jak chcę ją zdobyć.
Niby wykastrowany jestem, ale mężczyzną pozostaje się na zawsze.
Ktoś może myśli, że takich jak ja kotów jest dużo. Niech sobie myśli. Co mi tam.
Ci co mnie znają wiedzą, że ze zdaniem kocim należy się liczyć.
Jak coś nie po mojej myśli to im nasikam, tam gdzie niby nie wolno.
Nie wolno, nie wolno to psom i Dusi kotce co wrzeszczy jak chcę ją zdobyć.
Niby wykastrowany jestem, ale mężczyzną pozostaje się na zawsze.
Mamrotek- kot co wie wszystko.
Z łezką w oku czytaliśmy o nieodpowiedzialności opiekunów buraska. Jak można pozwolić kotu na wychodzenie z domu jeśli się mieszka przy ulicy pełnej mknących szybko samochodów, tramwajów i autobusów. Mamrocio w trakcie naszej lektury dumnie pierś prężył i pogadywał jaki to on mądry i bystry, że w trakcie wędrówek omijał wszystkie niebezpieczeństwa.
Bengee - Mamrotek
opowiada Kebra Negast
Zaginął
w kwietniu 2012, ogłoszenie widziałam na stronie schroniska, na
osiedlu wisiały papierowe, ktoś dał mój telefon, ja z kolei
przekazałam numery karmicieli z okolicy, opiekunka
wszystkich zawiadomiła, do mnie też dzwoniła kilkakrotnie.
Ogłoszenie w schronisku pojawiło się ponownie, podobno papierowe
na osiedlu też były odnawiane. Potem ucichło, czyli albo kot się
znalazł, i wtedy mało kto informuje o „odwołaniu alarmu”, albo
zrezygnowano z poszukiwań.
piątek, 25 kwietnia 2014
moje Święta na PoJezier(skiej)zu, czyli wte i wewte z klatką przez jezdnię
podzieliła się Ewa
o kocie, co ma ranę zamiast oka, dowiedziałam się od Łucji, która to dowiedziała się o nim od Agnieszki (pracuje obok)
Agnieszka pojechała Go łapać w Wielką Sobotę
ja natomiast postanowiłam, że zamiast siedzieć przy stole, się przewietrzę na PoJezier(skiej)zu
a poza tym kot cierpiący jest, więc nie ma na co czekać
pojechałam z majdanem na 15:00 (godzina karmienia) w Niedzielę Wielkanocną
pojechałam empekiem wzbudzając niezdrowe zainteresowanie mim wyposażeniem (łapka+kontener)
rozstawiłam majdan i usiadłam sobie na ławeczce przy Wyższej Szkole Kupieckiej, po drugiej stronie ulicy

pochmurno było, ale cieplutko
ptaszki śpiewały
o kocie, co ma ranę zamiast oka, dowiedziałam się od Łucji, która to dowiedziała się o nim od Agnieszki (pracuje obok)
Agnieszka pojechała Go łapać w Wielką Sobotę
ja natomiast postanowiłam, że zamiast siedzieć przy stole, się przewietrzę na PoJezier(skiej)zu
a poza tym kot cierpiący jest, więc nie ma na co czekać
pojechałam z majdanem na 15:00 (godzina karmienia) w Niedzielę Wielkanocną
pojechałam empekiem wzbudzając niezdrowe zainteresowanie mim wyposażeniem (łapka+kontener)
rozstawiłam majdan i usiadłam sobie na ławeczce przy Wyższej Szkole Kupieckiej, po drugiej stronie ulicy
pochmurno było, ale cieplutko
ptaszki śpiewały
czwartek, 17 kwietnia 2014
Morusa Sen o Domu
napisała Ewa
--------------
urodziłem się
to znaczy tak mi się przynajmniej wydaje
bo przecież każdy się chyba kiedyś musiał urodzić, co nie?
no więc, urodziłem się na działkach
fajnie było
ciepło, świeciło słońce i można było ganiać motyle
i mama była obok i rodzeństwo
potem jakoś tak niepostrzeżenie zrobiło się zimno i pusto...
przyszła zima
samotna zima
któregoś dnia odkryłem, że nie wszystkie działki pustoszeją
na jedną z nich nadal przychodzą Duzi
to byli starsi Duzi - Staszek i Wiesia
zawsze razem
zawsze za rękę
--------------
urodziłem się
to znaczy tak mi się przynajmniej wydaje
bo przecież każdy się chyba kiedyś musiał urodzić, co nie?
no więc, urodziłem się na działkach
fajnie było
ciepło, świeciło słońce i można było ganiać motyle
i mama była obok i rodzeństwo
potem jakoś tak niepostrzeżenie zrobiło się zimno i pusto...
przyszła zima
samotna zima
któregoś dnia odkryłem, że nie wszystkie działki pustoszeją
na jedną z nich nadal przychodzą Duzi
to byli starsi Duzi - Staszek i Wiesia
zawsze razem
zawsze za rękę
Opowieść na Święta
Parę dni temu Jola Dworcowa zawiadomiła mnie, że w jej okolicy pojawiła się kotka w zaawansowanej ciąży i Jola musi ją złapać. Mimo problemów z własnymi kotami (odchodząca na serce Myszka, chory Trójłapek i jak zawsze brak kasy) Jola zaczaiła się w nocy z klatką. Gdzie? Nawet nie potrafię sobie tego wyobrazić, jakiś pustostan obok jej domu - ruina, do której Jola kiedyś dostawała się wyłażąc przez okno własnego mieszkania (II piętro!) i skacząc na dach... Teraz już bała się takiej drogi, ale alternatywa, którą wybrała (drabina, albo i 2 drabiny) wcale nie wydawała mi się bezpieczniejsza, zwłaszcza, że trzeba było jeszcze targać ciężką klatkę. Jola dostała się do pustostanu, uzbroiła klatkę w przynętę i czekała. Długo. W końcu przyszły... 2 koty. Kotkę z wielkim brzuchem poprzedzał dorodny kocur, którego Jola czasami widywała w kociej stołówce.
poniedziałek, 14 kwietnia 2014
historia Staruszki ze Wschodniej - happy end nr 2
opowiada Ewa
pamiętacie Małego Dzikuska ze Strychu?
- pewnie tak
pamiętacie Panią Karmicielkę i jej cudowny pomysł na jego kocie życie?
- pewnie tak
a więc teraz będzie o tej samej Pani Karmicielce i następnym jej cudownym pomyśle na inne kocie życie
historia Staruszki ze Wschodniej - happy end nr 2
Wschodnia, zaraz przy Północnej
centrum miasta
ruch samochodowy jak cholera
i jedyny blok mieszkalny na tej ulicy
i jak każdy szanujący się blok mieszkalny, i ten posiada piwnice
piwnice zaś posiadają okienka
ale w przypadku tego bloku mieszkalnego, ma on te okienka piwniczne zamknięte na głucho (pewnie dlatego, żeby plaga szczurów nie rozeszła się po okolicy...)
od pewnego czasu bardzo często jeżdżę tamtędy do szkoły
i od pewnego czasu, bardzo często jeżdżąc tamtędy do szkoły, widywałam kota:

zawsze skulony
pamiętacie Małego Dzikuska ze Strychu?
- pewnie tak
pamiętacie Panią Karmicielkę i jej cudowny pomysł na jego kocie życie?
- pewnie tak
a więc teraz będzie o tej samej Pani Karmicielce i następnym jej cudownym pomyśle na inne kocie życie
historia Staruszki ze Wschodniej - happy end nr 2
Wschodnia, zaraz przy Północnej
centrum miasta
ruch samochodowy jak cholera
i jedyny blok mieszkalny na tej ulicy
i jak każdy szanujący się blok mieszkalny, i ten posiada piwnice
piwnice zaś posiadają okienka
ale w przypadku tego bloku mieszkalnego, ma on te okienka piwniczne zamknięte na głucho (pewnie dlatego, żeby plaga szczurów nie rozeszła się po okolicy...)
od pewnego czasu bardzo często jeżdżę tamtędy do szkoły
i od pewnego czasu, bardzo często jeżdżąc tamtędy do szkoły, widywałam kota:
zawsze skulony
środa, 2 kwietnia 2014
Bardzo potrzebna pomoc dla potrąconego przez samochód kotka!
Marikę poznałam w ponad rok temu -
oczywiście przez koty. Mieszka w Strykowie, potrzebowała
klatki-łapki i pomocy w sterylizacji wolnożyjących kotów. Klatkę
wzięła, koty połapała i wysterylizowała, maluszki wyadoptowała.
I dwa dni temu - w poniedziałek późnym wieczorem zadzwoniła, że
wracała do domu, samochód potrącił kota, ma go nieprzytomnego w
samochodzie, z buzi i pupy cieknie mu krew, ratunku!!!!
niedziela, 30 marca 2014
Mały Dzikusek ze Strychu - czyli smutna historia z happy end'em
napisała Ewa
30 grudnia 2013 roku
ciepło jak na tę porę roku
siedzę sobie przy klawiaturze i nadrabiam komputerowe zaległości
dzwoni telefon
Ania pyta, czy nie pojechałabym z nią do Ikeły
- ekstra, odpowiadam, jadę
no i pojechałyśmy
łazimy, grzebiemy
trzymamy się strzałek, co by nie zabłądzić
wydaje mi się, że dzwoni moja torebka
wysupłuję mały czarny prostokąt, rzeczywiście
- tak, słucham?
- ... coś tam... kot, coś tam, coś tam
30 grudnia 2013 roku
ciepło jak na tę porę roku
siedzę sobie przy klawiaturze i nadrabiam komputerowe zaległości
dzwoni telefon
Ania pyta, czy nie pojechałabym z nią do Ikeły
- ekstra, odpowiadam, jadę
no i pojechałyśmy
łazimy, grzebiemy
trzymamy się strzałek, co by nie zabłądzić
wydaje mi się, że dzwoni moja torebka
wysupłuję mały czarny prostokąt, rzeczywiście
- tak, słucham?
- ... coś tam... kot, coś tam, coś tam
piątek, 21 marca 2014
Wyznania Joli Dworcowej
Jeśli
chcesz robić to co ja, to przeczytaj kilka razy i dobrze przemyśl,
czy wytrzymasz.
Godzina
5:00 rano... pobudka, budzi mnie nie budzik tylko smród kup w
kuwetach, więc szybko sprzątanie, z 8 sztuk wysypuję zużyty
żwirek, myję kuwety, sypię świeży. Potem jest pora na śniadanie,
oczywiście kocie. Szykuję 6 dużych talerzy, 2 małe i 3 miseczki
dla chorych. Na dużych jedzą zdrowe. Na dwóch talerzykach dostaje
kaleka i chory na pęcherz syberyjczyk (wyrzucony na bruk,
sobota, 1 lutego 2014
Nie tylko Bezik - ja to mam szczęście
Znów o adopcjach będzie. O tych
szybkich, szczęśliwych. I trochę o dwóch dziewczynach, bez
których nie byłoby to możliwe.
Zresztą, wiele rzeczy bez nich nie
byłoby możliwych.
Środek stycznia 2014 - zbierałam
skarbonki - skończyło się zezwolenie, trzeba zamknąć zbiórkę.
Jedna ze skarbonek stoi w sklepiku Państwa, którym ciągle ktoś
podrzuca koty. I zgadało się, że od niedawna mają kolejnego
maluszka. Sami nie wyadoptują,
wtorek, 28 stycznia 2014
Zbiórka publiczna
W ramach zbiórki publicznej prowadzonej w okresie 05.04.2013 -
07.01.2014 na podstawie dec. Marszałka Województwa Łódzkiego nr 3/13
zmienionej dec.8/13 zebrano w formie wpłat do skarbon stacjonarnych
kwotę 6045,37zł (sześć tysięcy czterdzieści pięć zł 37/100).
Całość środków uzyskanych w ramach zbiórki pub. została przeznaczona na
wydatki związane ze sterylizacją i leczeniem bezdomnych zwierząt oraz naprawą skarbon.
Całość środków uzyskanych w ramach zbiórki pub. została przeznaczona na
wydatki związane ze sterylizacją i leczeniem bezdomnych zwierząt oraz naprawą skarbon.
wtorek, 14 stycznia 2014
Sleepy - adopcja błyskawiczna
Różne są adopcje - czasem kot
czeka na dom długie miesiące, a nawet lata, są takie, które
trafiły do domów tymczasowych jako maleńkie kocięta, a dom
znajdują już jako dorosłe kilkuletnie kociska, ale też są takie
błyskawiczne - jak adopcja Sleepy’ego.
poniedziałek, 13 stycznia 2014
Moje złego początki cz.3
Mój TŻ nie lubi kotów. Nie podaje
żadnego uzasadnienia, nie lubi i już.
Pisałam o Junie, sznaucerce, która
przeżyła z nami 13 lat i zostawiła po sobie pustkę. Obiecałam
mężczyźnie mojego życia, że nie będę się upierać na
kolejnego psa bo Śródmieście, bo nie ma gdzie wychodzić, a my
coraz starsi...
Któregoś dnia jakieś pół roku po
odejściu suni zapytałam – może kot? Bez przekonania, bo gdzie
tam kotu do psa...
TŻ się skrzywił – ja nie lubię
kotów – powiedział.
niedziela, 12 stycznia 2014
Śnieżne Malce
napisała anskr
No widzę, że się nie wykpię - pojawiła się notka o Śnieżynce, wypadałoby początek napisać, jakoś tak logika nakazuje.
No widzę, że się nie wykpię - pojawiła się notka o Śnieżynce, wypadałoby początek napisać, jakoś tak logika nakazuje.
Więc - popłudnie, czwartek 2014.01.09. Chwila przerwy w pracy,
odbieram maila od Ewy „kociaki wyciągnięte ze szkolnej fosy -
trójkolorowa dziewczynka, białe z czarnymi łatami - chłopaki.
Foty gówniane bo z telefonu. Macie jakiś pomysł?”
Foty faktycznie mocno takie sobie, ja w lekkim amoku, dopatrzyłam
się tylko parki, dzwonię po ludziach, szukam miejsca. Znajduję z
wielkim trudem, wiadomo, wszędzie pełno, po pracy pędzę do Ewy….
i dostaję kontener z trójką białasków.
- Jak
to trzy, skąd trzeci? Miały być dwa!!
-
Jakie dwa, pisałam o trzech, na zdjęciach są trzy!
No są trzy, trzeba się zająć trzema. Jadę do lecznicy, ciągle
dzwonię po drodze, ale upychając dwa wyczerpałam już swoje
pomysły i rezerwy przyjaciół. Jeszcze liczę na cud….
Śnieżynka
napisała anskr
Siedzę w czwartek
(2014.01.09) wieczorem, zmęczona akcją ze Śnieżnymi Malcami,
obrabiam zdjęcia, piszę ogłoszenia. I odbieram maile. W tym mail
do mojej przyjaciółki Justyny - pisałam o niej, jest w bardzo
trudnej sytuacji, w zapyziałej mieścinie, i ciągle ktoś jej
jakieś koty podrzuca. No i czytam
Pół
godz. temu.
Dzwonek do drzwi.
Wołam do męża: otwórz! Wysiadły mi dzisiaj nogi i ledwo się
ruszam.
Odpowiedział, że nie
ma czasu, no to się zwlokłam i otworzyłam drzwi. Nikogo, ale na
wycieraczce szare, kartonowe pudełko związane sznurkiem. Zastukałam
w ściankę - coś się w środku rusza...
piątek, 20 grudnia 2013
Koty warsztatowe
opowiada ansk
Mam samochód. Więc jeżdżę co
jakiś czas do warsztatu samochodowego, właściwie stale tego
samego. Kilka dni temu (19.12.2013) byłam tam bardzo rano, przed
pracą, zostawić samochód na przegląd. Pod drzwiami mieszkania
właścicieli siedziała czarna kotka w obróżce
przeciwpchelnej, głośno i zdecydowanie domagając się otwarcia
drzwi. Miała nacięte jedno uszko…. Przypomniało mi się, że
kiedyś ją już spotkałam. Zajrzałam na kocie forum:
Subskrybuj:
Posty (Atom)







