wtorek, 22 września 2026

Zaklęty krąg?

 


Ile razy mówiłam, że kończę? Bo naprawdę chcę. Ale to jest zaklęty krąg, z którego nie daje się wyjść. Można próbować, można na jakiś czas, a potem znowu… Bo jest granica obojętności, z którą przechodzi się obok jakiegoś kota… Bo trudno nie zgarnąć na sterylkę mając świadomość, ze za chwilę kolejne kociaki będą gdzieś umierać. Bo one nie przeżywają.

Ile można tłumaczyć, że one „nie idą sobie”, bo gdyby wszystkie żyły, to potykalibyśmy się o nie. Ciąże, porody, karmienie wyniszczają organizm kotki, więc i one, i kolejne mioty są coraz słabsze, więc po co? Sterylki w większości miejsc są darmowe, klatki łapki powszechnie dostępne, pomoc wolontariuszy - pomoc, nie przyjdź i zrób - też, więc po co rozmnażać? Bo zgodnie z naturą? A po co chodzicie do lekarza, może też lepiej zgodnie z naturą pić ziółka na zapalenie płuc? Ech…

niedziela, 6 września 2026

Walka z wiatrakami

 


Milion razy pisałam, że się wycofuję. Nie tylko dlatego, że skończyły mi się możliwości - lokalowe, finansowe, a nie postawię kotów, która już mam - sporo tego - w sytuacji „ratujcie, mam jedzenie jeszcze tylko na jeden dzień”.

Poza tym mam dość walki z wiatrakami, a raczej z głupotą ludzką - bo np. dziś - wiecie, że zginęła mi kotka oddana do pechowej adopcji, że jej bardzo poszukujemy. Pani marzyła o kocie, chciała maluszki, wyperswadowałyśmy, dziękowała za zaufanie. Kotką była zachwycona, bo przylepna, grzeczna. I po dwóch dniach od adopcji otworzyła drzwi, bo w mieszkaniu było gorąco.