piątek, 15 stycznia 2016

Historia Rufusa

opowiedziała Anna K.
Gdyby Rufus umiał mówić, pewnie powiedziałby, że pochodzi ze Stepów Dobrońskich i że kiedyś miał dom. Być może ktoś go wyrzucił z początkiem lata, a może po prostu – jako że nie był wykastrowany (teraz już jest ;)) poddał się głosowi natury, popędził za przygodą i zgubił drogę powrotną. Wędrował, polował…

środa, 13 stycznia 2016

Zwierzenia Romka

spisała Nina
Cześć to ja Romek :) Nic nie mogłem Wam napisać bo Matka Nina jakieś blokady mi na komputer założyła :O 
Twierdzi że na fejsie jakieś zaszyfrowane wiadomości ludziom wysyłałem i się musiała tłumaczyć że to nie ona, i wiecie co?

wtorek, 12 stycznia 2016

Apel - pomóż kotom przetrwać zimę


Smutne zakończenie - Frozzy

Smutne zakończenie - 24 grudnia 2015
21 grudnia Frozzy miał się chyba nieźle - męczyła go Tupta. Warczał, wyrywał się - ale pozwalał się obgryzać. Mógł przecież uciec do budki, albo na grzejnik….
Kolejnego dnia był znów spokojny, za spokojny, ale wiecie, jak jest przed świętami, przed końcem roku - gonitwa, w pracy zamykanie tematów, w domu zakupy na kilka dni wolnych…. Do lekarza poszłam z nim w środę. Udało się pobrać krew, w lecznicy został nakarmiony strzykawką. Znów kroplówki, metronidazol dożylnie… W drodze powrotnej w samochodzie zwymiotował…

piątek, 8 stycznia 2016

Dzień lenia

opowiedziała Ania
Wczoraj (6 stycznia 2016) miałam mieć dzień lenia. Takiego kompletnego, cały dzień w piżamie, zero aktywności oprócz tej absolutne niezbędnej do przeżycia, mojego i  kotów.
Prawie mi się udało - do jakiejś 17tej było spokojnie, tylko jakieś telefony o kocięta, jak zwykle po lekkim odpytaniu o jakiego kota chodzi przekazywałam „w ręce” odpowiedniego domu tymczasowego, jednego maluszka - Kabaczka z dt na Retkini - udało się wyadoptować.

poniedziałek, 4 stycznia 2016

Świątecznie.

Ponoć dziwne dni się kończą. Już będzie normalnie. Bez huków, drżeń szyb, błysków za oknem, niepokoju psów, nerwów ludzi z powodu pomieszkiwania w okopach. Pojąć nie mogę , a mądry kot jestem co za uciechę widzą niektórzy w tworzeniu jak największej głośności. Bum, bum i ekstaza. Uszy mają jakieś inne  czy co? Raj dla idiotów.- stwierdza Halinka, a ja dopowiadam - Jacy ludzie taki raj.

środa, 30 grudnia 2015

Tupta - ciąg dalszy

Tupta szuka domu - w sumie obejrzało ją i rtg czterech lekarzy, ten pierwszy, ten „mój”, który składał mi kilka kocich kończyn, kolejny mocno zaufany i specjalista - chirurg ortopeda z Warszawy, współpracujący z łódzką lecznicą i przyjeżdżający do Łodzi na operacje, głównie ortopedyczne.

wtorek, 22 grudnia 2015

Kociak mrożony

Dzień pierwszy - świt
15 grudnia 2015, godz.5.46 - sms „Dzień dobry, pani Aniu. Mam gorąca prośbę - przy Szkole Baletowej znalazłam malutkiego wyziębionego bardzo chudego kociaka. Czy może mi pani pomóc? Ala.”
O tej porze jeszcze śpię, smsy przychodzą mi bezgłośnie - więc śpię dalej.

poniedziałek, 21 grudnia 2015

Można? Można - część III

napisała Ania
Jest 8 grudnia 2015, godz. 2.10. Tak - druga, nie czternasta. Nie śpię, bo o 4tej jadę sprawdzić klatki-łapki na Manhattanie. Dzięki współpracy z karmicielkami udało mi się zgarnąć stamtąd już 6 kotów do wycięcia, w tym niestety tylko jedna kotka. Na „pociechę” - dwa maleńkie kociaki. Ale o tym potem, teraz trzymając się choć trochę chronologii chcę opisać akcję w pewnej instytucji na Złotnie. Udaną i  szczęśliwie zakończoną wg kociego stanu na dziś.

wtorek, 15 grudnia 2015

Nowicjuszem być

Cześć. Jestem Karolina. Kociara od dawna, chyba nie od dziecka, chociaż może, skoro w zasadzie ledwo odrosłam od podłogi? Od zawsze wychowywana ze zwierzętami, od zawsze posiadająca je w domu i z wyrobionym instynktem do ich ratowania. W końcu już jako sześciolatka przyprowadzałam do domu wszystkie "bezdomne" psy.

wtorek, 8 grudnia 2015

Można? Można - część II

Jak już pisałam, różnie bywa z łapankami. A jeszcze różniej z różnego rodzaju opiekunami i „opiekunami” kotów.
Np. taka pani I.
Jakoś wiosną 2015 zadzwoniła, że ma na podwórku chorą kotkę, potrzebuje klatki łapki. Klatka łapka była w pobliżu, dałam telefoniczny namiar na pana - pan z samochodem, podrzuci. Próbowała, kotki nie udało się złapać, gdzieś przepadła…

piątek, 4 grudnia 2015

Dobra wiadomość.

Grudzień prezentowy jest i u kotów, więc ja wam dam dobre wiadomości . Mikołajem będę, choć raz. Najcudowniejsza z wieści na początek. Otóż odnajduję już siódmą noc Halinkę. W dzień bywam śpiący i korzystam z licznych miejsc sypialnych. Jak się wyśpię to mam ochotę na pohulania nocne.

wtorek, 1 grudnia 2015

Opowieści z frontu ;-)

Cześć tu Nina. 
Oto ja, moi rezydenci Kora (sunia, lat 10 ), Romek (kot około 8 miesięcy) i nasza historia jak to zostaliśmy DT. 

czwartek, 26 listopada 2015

Tupta

Szło szosą.

Samochód zwolnił - skąd mały kot na szosie wśród lasu, z dala od zabudowań? I  jakoś dziwnie idzie, jakby kica?

środa, 25 listopada 2015

Można? Można - część I

opowiedziała Ania
Różnie bywa z łapankami. Tzn z łapankami jest zawsze tak samo, jeśli karmiciele rozumieją w końcu wspólny interes i współpracują, jest dobrze. Niestety nie zdarza się to często… Ale jednak.

Niedawno pisałam o dwóch buraskach z Rybnej - doleczają się, już mają ogłoszenia, szukają domów. Z powodu braku sterylek miejskich łapanie dorosłych kotów odłożyłam na później z przyczyn finansowych, mówiono mi o 8-10, kawał kasy….

Ale…

czwartek, 12 listopada 2015

O spokoju i jego braku.


Tyle spraw się pojawia, a ja najbardziej lubię jak nic się nie dzieje. Wtulić się w pańcia i spać z pełnym brzuszkiem to jest życie. Niestety trochę dużo nas w małym mieszkanku i spokoju brak. Rano picie kawy, leki dla psa, ubieranie i dopiero po wszystkich stukotach, szumach, pogaduchach, chwila ciszy. Szczekacze i ludzie na dworze.

środa, 11 listopada 2015

Czort - smutek po rozstaniu ;-(

I mały Czort pojechał.... A Ola w rozpaczy... to kolejny mail:
"Stało się…. Moje maleńkie kocię pojechało do domku stałego...
Jest mi źle, ale dziś rano zaopatrzyłam się w napoje wyskokowe, więc popijam piwko i ronię łzy. Trochę łzy żalu, a trochę radości, jakoś się kurna zdecydować nie mogę, do czego mi bliżej...

wtorek, 10 listopada 2015

niedziela, 8 listopada 2015

Małego Czorta oczywiście pamiętacie? Dziś pojechał do swojego własnego domu  -  waży już dobrze ponad pół kilo  -  kiedy trafił do Oli, zaledwie 12 dni temu, ważył tylko 200g. Tego maila dostałam od Oli w środę  -  ale nie chciałam wcześniej pokazywać go  -  żeby nie zapeszyć. Teraz już mogę. I jeszcze jedna bardzo dobra wiadomość  -  straszliwie zaniedbana matka małego, jak się okazało rasowa MCO z dobrej hodowli, jest już bezpieczna i mamy nadzieję, że wyzdrowieje i wróci do doskonałej formy. Pewnie będzie o niej i o jej dramatycznym ratowaniu opowiadanko. A na razie wspomniany mail Oli  -  Bluś i Boryniu to jej dwa koty: