czwartek, 18 czerwca 2026

Policja

 


Jakoś nie udaje mi się równo rozplanować zajęc w tygodniu - albo dzień taki, że mogę się wylegiwać, albo młyn. Wczoraj - 2026.06.18 - po południu był trochę młyn.

Plan był taki - ok.15tej jadę do Basi po rzeczy, które wieczorem - po 20tej - mam zawieźć Asi, a od niej odebrać inne drobiazgi. Od Basi do lecznicy po wykastrowanego piwnicznego kocurka, którego mam odwieźć starszemu Państwu. Pan wraca po 16tej, trzeba z nim pogadać o kocie, stąd te godziny. Potem już w kierunku Asi - ale po drodze odebrać klatkę leżakującą od roku w lecznicy - jedna pani wzięła ode mnie, pożyczyła drugiej, ta kolejnej - ta z kolei zostawiła w lecznicy nie do końca wiadomo której. I wszystkie po kolei zapomniały. Teraz się upomniałam ale żadna z pań nie ma czasu ani do lecznicy zadzwonić, ani tym bardziej podjechać po klatkę, a potem do mnie. Chcesz mieć zrobione, zrób ze sam. Na trasie lecznica – Asia mieszka moja dawno nie widziana przyjaciółka, a ponieważ te wszystkie odległości to nieco więcej niż dwa km i to „po drodze” warto wykorzystać, więc się wprosiłam.

Plan realizował się pięknie, rzeczy od Basi do mojego gumowego samochodu weszły, kocurek zabrany z piwnicy na kastrację okazał się przemiły, a ponieważ akurat okna piwniczne zamknięto - państwo też przemili zdecydowali, że zostanie u nich. Lecznicę z klatką zlokalizowałam telefonicznie już wcześniej, u koleżanki udana degustacja bardzo udanych domowych przetworów. I tylko ostatni punkt programu przeniesiony na dziś - z przyczyn obiektywnych.

Jest po 20tej, wracam do domu, na Inflanckiej przy stacji kolejki miejskiej na łuku albo mi się zdawało, że samochód z lewej zbliża się nadto do mnie, albo faktycznie tak było, grunt, że odbiłam w prawo, rąbnęłam felgą w krawężnik, flak natychmiastowy. Zjechałam na pobocze - na ścieżkę rowerową.

Dzwonię po mobilnych wulkanizacjach - jeden pracuje do 19tej, drugi ew. będzie za dwie godziny, kolejny podsyłam mi smsa z listą telefonów.

Przy mnie zatrzymuje się motocyklista - groźny kask, skórzana potężna kurtka, na tym wdzianko z odblaskowym napisem POLSKA. Bąkiewicz? Ale pyta, czy może pomóc. Bąkiewicz czy nie Bąkiewicz, pomoc potrzebna. Szarpie się ze śrubami, dwie nie puszczają, zatrzymuje się rowerzysta - razem próbują, prędzej mój klucz się złamie niż śruba drgnie. Jakaś młoda para - mieszkają w pobliżu, proponują narzędzia. Pojechali po te narzędzia, ja z rozgrzebanym samochodem czekam. Kolejny rowerzysta - mówię, że pomoc jest, że śruba nie puszcza - ok, tu pustka, pan chwilę mi potowarzyszy, bezpieczniej będzie. Nie czułam się zagrożona, ale pogadać można.

Wrócił „mój” motocyklista z kluczem krzyżakowym i potężną rurą, „ochroniarz” trochę pomógł przy kolejnym szarpaniu i odjechał. W końcu puściło.

Napięcie też puściło, w razie czego sama zapas założę, więc delikatnie podpytuję skąd ten napis itp. Nie Bąkiewicz, a napis, bo pan lubi jeździć nocą i wtedy go lepiej widać. A w ogóle to pan jest policjantem, wyjechał na przejażdżkę i zobaczył sierotę (tzn. mnie). Rodzinna cecha to pomaganie, koty ma dwa, córka właśnie z lasu przyniosła 3tygodniowe kocię, karmią i ratują. Klatkami się zainteresował, o miejskich sterylkach wie.

Zapisał mój telefon na wszelki koci przypadek.

I teraz pytanie - czy swój swojego w znaczeniu kociarz kociarza wyczuje, czy policja zawsze pomocna? Chyba to drugie, bo klatki pan zobaczył dopiero jak zaczął mi bagażnik patroszyć szukając zapasowego koła.

Generalnie wierzę w ludzi, chociaż czasem mocno siadam na …

Ale nadal wierzę

Rano byłam u „mojego” oponiarza, jutro wymiana, emerytura właśnie przyszła więc spoko, na razie jeżdżę na dojazdówce - bo dziś dzień też aktywny - Bouli badanie krwi na stężenie leku antypadaczkowego, kot Lucynki na zęby, paczkomaty, rynek zakupy, potem mój lekarz, potem odbiór kota Lucynki, potem do Asi z wczorajszym ładunkiem. Życie.

Dla porządku bardzo poproszę, po pewnie zdziwilibyście się, gdyby tej formułki zabrakło - 71 1020 2313 0000 3802 0442 4040, Fundacja For Animals Oddział Łódź, 40-384 Katowice, 11go Listopada 4, dopisek do wpłat - łódzkie koty.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz