poniedziałek, 20 kwietnia 2026

Zeszłam na psy?

 


Jakoś w styczniu 2026 zadzwoniła Natalia z pytaniem, czy nie znam kogoś kto mieszka w okolicy pewnego adresu. Dość blisko mnie, więc zaproponowałam, by mówiła konkretnie, że mam pójść coś załatwić, a nie kombinowała.

Podobno nie miała zamiaru mnie wykorzystywać, myślała że kogoś z okolicy znam itp. Jakoś słabo wierzę, a Wy? Na usprawiedliwienie Natalii mam to, że wiem, ile ona ma obowiązków…

No bo koleżanka z pracy na spacerze usłyszała psy, weszła na jakieś podwórko, zobaczyła psa zamkniętego w szopie, z domu usłyszała szczekanie całego stada… Znaczy psia tragedia.

Pojechałam - zaniedbana kamieniczka komunalna, akurat jakaś pani wchodziła na podwórko, wypuściła psy, porozmawiałyśmy - są cztery, sunia 7letnia, pies kastrat chyba w podobnym wieku i dwa psiaki - z dwóch różnych miotów suni. Jeden podrostek, drugi starszy. Czyli za moment będzie kolejny miot…


Pani zgodziła się na sterylkę i kastracje, a my z Natalią zaczęłyśmy szukać sponsora - miasto kolejny rok nie proponuje zabiegów dla zwierząt właścicielskich… Pani mieszka w bardzo skromnych warunkach, zarabia też cieniutko, dowiadywała się o sterylki miejskie - ale kolejny rok ich nie ma….

Znalazłyśmy, oczywiście w środowisku zwierzolubów - Agnieszkę i Sławka. Pojechałam do pani pogadać, i wtedy okazało się, że jest jeszcze jedna psinka - urodzona w Boże Narodzenie 2025 sunieczka… Trza dom znaleźć - znów Agnieszka i Sławek... A psią mamę - Shirę - można ciąć jak skończy karmić.


W rezultacie do 15go marca ograniczyliśmy się do podrzucania żarełka. Trochę sponsorowałam ja, trochę Julia, trochę jak zwykle Agnieszka i Sławek.

15go wzięłyśmy Shirę na badanie krwi, a małą Iskierkę na badanie wstępne, szczepienie, odrobaczenie i odkleszczenie. Na szczęście żadna kleszczy nie miała. Pomogła mi Lucynka - pani pracuje i jakoś trudno jej się zwalniać z pracy. Nie obeszło się bez kłopotów - Shira z wrażenia zrobiła dwie kupy w samochodzie, trzecią ogromną już pod lecznicą. Malutka grzecznie jechała w kocim kontenerku - 4kg, tyle co średni kot, więc nie było jej niewygodnie.


2026.03.31 sterylka - dlaczego nie poprosiłam Lucynki o pomoc? Shirę musiałam zabrać przed 5tą rano, bo pani do pracy. Wlazła mi na kolana - duża nie jest, ale te 11,5kg jednak trochę przeszkadza. O tej porze jakoś dojechałam… W domu zamknęłam ją w kennelu - trzy koty pilnowały, Bouli groźnie warczał.

Potem do lecznicy - próbowałam ją jakoś przywiązać w samochodzie, ale średnio się udało, co przeżyłam, to moje. Na kontrole jeździłyśmy już z panią - ale i tak Shira zdecydowanie nie chciała spokojnie siedzieć. W każdym razie mamy to już za sobą.

2026.03.22 - mila rodzina przyjechała poznać małą Iskierkę. Psinka się spodobała, mieli wziąć za tydzień. Ale odwołali….

No i w końcu w ostatnim tygodniu Agnieszka i Sławek sposród kilkunastu zgłoszeń wyłuskali to odpowiednie - i dziś, 2026.04.18 zawieźli Iskierkę.


Znów musiałam zerwać się w środku nocy i zabrać ją przed pracą pani, ulokować w kennelu - trochę poszczekała, popłakała, dospać nie zdołałam. Miałam tylko słabą kocią uprząż, bałam się spacerować - więc kupa i siku w domu… Ona jest malutka, waży z 5kg.

Potem pojechałyśmy do nibybiura, też na kolanach - sobota, ale jak jest zlecenie, to się robi. I stąd zabrali ją Agnieszka i Sławek - dziękuję.

W samochodach wpadek nie było, Iskierka je oszczędziła.

Agnieszka i Sławek zostawili mi torbę psich szeleczek - mam dobrać odpowiednie dla dwóch psów u pani. Obróżki na kleszcze też. I torbę karmy. Dla kotów też coś dostałam - dziękuję.

W międzyczasie z podwórka pani uciekł podrostek - tam stara, nie domykająca się furtka, pani bardzo się o niego martwiła - ale szczęśliwie trafił do ludzi, którzy pomogli znaleźć mu dom. I obiecali zasponsorować kastrację starszego braciszka - jedziemy z nim w poniedziałek 2026.04.20.

Najstarszego kastrata wzięła do siebie córka pani.

Trochę to trwało, ale dzięki wielkiej pomocy różnych ludzi pani nie będzie miała 5 psów z perspektywą na kolejne mioty, a dwa - wysterylizowaną sunię i wykastrowanego psa. Dwa kolejne znalazły dom, trzeciego wzięła córka pani.

Wielkie, ogromne dzięki - Małgosia - dom dla podrostka i kastracja starszego, Agnieszka i Sławek - sterylka Shiry, „pakiet startowy” i dom dla Iskierki - i Natalia, że zareagowała i zrobiła, co mogła.

Cóż, nie byłabym sobą, gdybym pominęła stałą formułkę, bo ciągle pieniądze potrzebne - niedługo napiszę, ile kosztuje nadzieja…

Więc bardzo poproszę - 71 1020 2313 0000 3802 0442 4040, Fundacja For Animals Oddział Łódź, 40-384 Katowice, 11go Listopada 4, dopisek do wpłat - łódzkie koty.


1 komentarz:

  1. Starszy piesek wykastrowany, Iskierka przesyła zdjęcia z nowego domu - temat zamknięty. Jeszcze raz wielkie dzięki dla sponsorów - za pomoc.

    OdpowiedzUsuń