*
Dla niecierpliwych - Ewa w szpitalu, po wyjściu będzie w stanie opiekować się swoimi kotami, szukamy dla nich miejsca - każde cenne. Zabrałyśmy na razie 10 kotów, są w fundacjach - Przytul Kota (3), Kotylion (2), Przytulisko Głowno (3). Nie umiem ładnie podziękować - ale wdzięczna jestem bardzo.
Ile kotów jest jeszcze - nie wiemy. W pustym mieszkaniu czekają właśnie trzy klatki - i wieczorem musimy gdzieś złapane koty ulokować…. DZIŚ WIECZOREM - nie mamy gdzie ich przetrzymać.
Koty są posterylizowane, ale na pewno mają różne wewnętrzne i zewnętrzne pasożyty, mogą mieć choroby skórne, są dość chude, ogólnego stanu zdrowia nie znamy.
*
*
2025.12.31 - telefon od koleżanki Ewy, trzeba do niej jechać, pomóc jej wstać, przebrać i wezwać pogotowie. Poprosiłam o pomoc Lucynkę (dzięki wielkie), sama nie dałabym rady w tym wstawaniu, zrobiłyśmy jw., pogotowie odjechało, zostawiłyśmy wodę i karmę dla kotów. Kotkę, która cały czas była obok nas i domagała się głasków - zabrałyśmy za zgodą Ewy. Lecznica, kotka do Basi - bardzo dziękuję za dom.
Reszta kotów pochowała się, mignęły jakiś na wejściu, potem znikły. Ile ich? Wg Ewy 13-14, ale rozpytywani znajomi podają inne liczby.
Czekamy na wiadomości ze szpitala. Na razie karmimy koty.
*
2026.01.01 - wiadomości brak, telefon Ewy milczy, może rozładowany? Może na badaniach? Może potrzebuje chwili spokoju? Lenka pojechała nakarmić koty, zabrała leżącą na łóżku koteczkę - niestety nie udało się już nic zrobić. Kilogram karmy wysypany wczoraj znikł, czyli kotów raczej więcej niż mniej. ,
Basia jedzie do szpitala - Ewa jest, podłączona do różnorodnej aparatury, nie ma siły rozmawiać, informacji nie udzielą, bo upoważniona jestem ja… Wg Basi stan Ewy nie pozwoli na opiekę nad kotami po wyjściu do szpitala, zaczynamy szukać dla nich miejsca…
*
2026.01.02 - jadę do tego szpitala - Ewa nadal pod aparaturą, trochę rozmawiamy, bardziej ja mówię, że koty mają opiekę, Ewa odpowiada półsłówkami. Rozmowa z lekarką jest do bólu szczera, potwierdza spostrzeżenia Basi... Ponieważ mamy deklarację kilku miejsc dla kotów - wieczorem jedziemy z klatkami - potężna micha karmy zostawiona przez Lenkę też znikła, czyli jest ich sporo….
*
2026.01.03 - rano z Lucyną do Ewy, są trzy koty, mają obiecane miejsce w Fundacji Przytul Kota. Umieszczamy je w jednej klatce - ma „uszy”, wygodniej znieść z 3go piętra i donieść kawałek do samochodu - z parkowanie kłopot, centrum miasta. Do Przytulanek kawał drogi, na miejscu szybko i sprawnie - koty mają książeczki zdrowia i chipy, trzeba odpowiednio dobrać, ale koty wystraszone, wkładane do kontenerków - nie udało się.
Kolejne dwa miejsca obiecane w Kotylionie, musimy zdążyć przed 18tą. Zdążyłyśmy, ale zdjęć nie ma - na klatce schodowej ciemno było, potem pośpiech. Dwa burobiałe, z trzeciej klatki wyciągnięty pierwszy talerzyk, klatka pusta - skąd wiedziały, że są dwa miejsca? Przekładamy do klatki u uszami, trzy nastawiamy. W Kotylionie czekają dwie kenelowe, koty spokojne, są chipy, są odpowiednie książeczki. Kotka kotka 2013, kocurek 2019.
W międzyczasie byłam w szpitalu, Ewa bez zmian, maskę tlenową założyli, chwilę posiedziałam, pogadałam, zmęczyłam ją chyba… Rozmowa z lekarką - stan poważny.
*
2026.01.04 - rano do mieszkania Ewy, trzy koty w klatkach, czyli do Głowna - to ostatnie obiecane miejsca. Trzy klatki czekają na następne koty. Kolejne komplikacje - kociarnia porządkowana po ozonowaniu, dla kotów jest miejsce w Łodzi. Trochę na to miejsce poczekałyśmy, ale w końcu się udało. We wtorek mam je przewieźć do Przytuliska - na razie nie ma innych możliwości transportowych.
Info od przyjaciół Ewy, byli w szpitalu - stan bez zmian, pod tlenem, śpi, okresowo odzyskuje przytomność… Dziś do szpitala nie jadę, wieczorem do mieszkania Ewy sprawdzić co w klatkach…
Trzy klatki - może złapią się trzy koty - potrzebują miejsca…
*
*
Plan na najbliższe dni? Jutro jeszcze klatki łapki, jeśli nic się nie złapie - zostawiamy karmę, zniknie, znaczy coś jeszcze jest. Pokarmimy 2-3 dni i dalej łapiemy, Przypomnę, ostatnią suchą karmę koty dostały 2026.01.01, jutro będzie 4ty dzień głodówki, chcemy je połapać, a nie zagłodzić.
Różne osoby deklarują różną pomoc - dzięki za to wsparcie, ale najbardziej potrzebne miejsce dla kotów - DZIŚ WIECZOREM może na trzy, jutro nie wiem… Bo nie wiemy, ile ich jest…
Pomoc fizyczna - na razie nie, Lucynka mieszka blisko mnie, jeździmy we dwie, zajmuje to trochę czasu, ale ew angażowanie innych osób, przekazywanie kluczy itp. - chyba zajęłoby więcej czasu…
*
Na razie chcemy zabezpieczyć koty, gdzieś je ulokować, potem sprawdzimy, czy Ewa nie ma długów w lecznicach - jeśli ma, pewnie zrobimy zbiórkę…
*
Najpierw koty….

.jpg)
.jpg)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz