czwartek, 31 marca 2016

Rąbieński leśny

Święta, Święta i po Świętach…

W sumie niewiele odpoczęłam, bo niby weekend o jeden dzień dłuższy, ale obowiązki rodzinno-towarzyskie, przygotowania... No Święta po prostu.

wtorek, 22 marca 2016

Trzynastka

opowiedziała Ania
Jakiś czas temu dzwoniła do mnie pani z działek z prośbą o pomoc - standardowo, najpierw kotów było kilka, potem się rozmnożyły, kilka maluszków pani z mężem udało się oswoić i wyadoptować, reszta została, rośnie i zaraz będzie ich jeszcze więcej…. A już jest ich ze dwadzieścia…. Czemu Państwo nie dzwonili, kiedy kotów było kilka? Ano, myśleli, że sobie pójdą… Nie mieli doświadczenia…

sobota, 19 marca 2016

Nadal kocham psy.

Nie wiem skąd u mnie ten ciągły brak czasu. Jako kot mądry nie pracuję, nie dokształcam się, a zajęty jestem bardzo. Ona mówi, że jak ktoś długie drzemki kocha to tak ma. Obruszyłem się mocno, relaksu mi żałuje i to darmowego.

poniedziałek, 14 marca 2016

sobota, 20 lutego 2016

Dwie Kasie

Była sobie kotka... Tak może się zaczynać większość kocich historii, każda jest inna, choć w jakiś sposób są podobne - dom, utrata domu, nowy dom... Uwielbiamy, jeśli pojawi się ulubiony przez nas Happy End. 

piątek, 19 lutego 2016

Nie łazić, gdzie nie trzeba - cd

napisała Ania
Pamiętacie opowiadanko „Nie łazić, gdzie nie trzeba” z lipca 2015?
Niestety nie ma i raczej nie będzie szczęśliwego zakończenia - pani, która oddała mi chore kociaki i w momencie oddawania deklarowała chęć współpracy po kilku dniach przestała odpowiadać na maile i telefony, a skontaktować się z nią osobiście nie mam jak - podwórko zamykane bramą bez dzwonka, drzwi wejściowe daleko od bramy od strony bramy niewidoczne.

wtorek, 16 lutego 2016

Kocham psy.

Nigdy nie przypuszczałem, że tak mocno pokocham psy. Ja kot z dziada pradziada wiersze pełne uwielbienia będę o nich pisał, pazurami wydrapię wszelkie złe słowa o tych czarownych, szczekających istotach.

Fundacja - luksus i wygoda

Coś mam ostatnio doła, nadwrażliwa jestem pewnie, może przemęczona, no i  wyżalić się muszę. Na piśmie, łopatologicznie i publicznie - może to komuś da do myślenia. A może posypią się na mnie gromy - trudno, nie pierwsze i nie ostatnie.
Wszyscy funkcjonujemy w takiej rzeczywistości, jaką mamy, w takich ramach prawnych, jakie są, z takimi możliwościami finansowymi, jakie mamy. Nie na Animal Planet.

sobota, 13 lutego 2016

Wiadomości od Strychulców

wspominała Sławka:
Pamiętacie moje przeboje ze Strychulcami?
cytując z wątku
„Przywiozła mi Ewa nocą ciemną pakunek (nawiasem mówiąc na przyszłość wolałabym np takie buciki, biżuty... no dobra mogą być ciasteczka luub żółte cukierki z Lidla - wcale nie musi być wielki taki ten prezencik ale niech przynajmniej mnie lubi a nie tylko pcha i pcha 

środa, 10 lutego 2016

Dzień z życia w zoo…


opowiedziała Sławka
No i stało się – mam 3 koty czyli wg Ewy 1 całego w 3 osobokotach. Nie planowałam tego. Nie tak miało być, ale stało się i jest. 

poniedziałek, 8 lutego 2016

O SZCZĘŚLIWYM KOCIE (który nie zawsze był szczęśliwy)

opowiedziała Jola
Domy kocie bywają różne. Czasem wyadoptowując kolejnego kotka myślę ze smutkiem, że tak dobrze, jak u mnie to on już pewnie nie będzie miał... Ale nie zawsze tak jest, a czasem zdarza się, że w nowym domu kot jest nawet szczęśliwszy.

piątek, 29 stycznia 2016

Niteczka i Nitek

opowiedziała Ania
Przypomniała mi się stara historia - z wiosny 2012. Jest początek 2016, niby niedawno, ale czas tak szybko leci…. A przypomniało mi się, bo na FB odezwał się do mnie domek rudej Niteczki - Magda z Holandii.
A z Niteczką było tak:
Luty 2012 - zadzwoniła do mnie pani z bloków przy Al.Włókniarzy, że podrzucono rudego kota. Śnieg, zimno, zamknęła go w piwnicy, ale zostać tam nie może…. Panią znałam wcześniej, oczywiście przez koty - gdzieś tam w czymś pomogłam, w „nagrodę” - prośba o kolejną pomoc…

wtorek, 26 stycznia 2016

I kto tu mruczy?: Zdrowy i chorzy.

Ha, kto najlepszy na złe dni, na czas choroby i braku zdrowia. Kocio Mamrocio. Nikt inny. Słodka kruszyna, Dusieńka co to zawsze  grzeczniutka, godzinami głowę zawracała. Miauczeniem domagała się zabaw ze sznureczkiem i piłeczką, a ja jak dobry doktor temperaturę sprawdzałem, mruczeniem usypiałem obolałe jestestwa opiekunów.

niedziela, 24 stycznia 2016

Romek i jego historie


To ja, Romek
spisała Nina
Witajcie to ja Romek :) Musiałem do Was nas napisać chociaż było trudno bo gówniarz Wrzosek opanował Matce laptopa :P
Wrzosek
Dzieje się u mnie , oj dzieje. 

piątek, 15 stycznia 2016

Historia Rufusa

opowiedziała Anna K.
Gdyby Rufus umiał mówić, pewnie powiedziałby, że pochodzi ze Stepów Dobrońskich i że kiedyś miał dom. Być może ktoś go wyrzucił z początkiem lata, a może po prostu – jako że nie był wykastrowany (teraz już jest ;)) poddał się głosowi natury, popędził za przygodą i zgubił drogę powrotną. Wędrował, polował…

środa, 13 stycznia 2016

Zwierzenia Romka

spisała Nina
Cześć to ja Romek :) Nic nie mogłem Wam napisać bo Matka Nina jakieś blokady mi na komputer założyła :O 
Twierdzi że na fejsie jakieś zaszyfrowane wiadomości ludziom wysyłałem i się musiała tłumaczyć że to nie ona, i wiecie co?

wtorek, 12 stycznia 2016

Apel - pomóż kotom przetrwać zimę


Smutne zakończenie - Frozzy

Smutne zakończenie - 24 grudnia 2015
21 grudnia Frozzy miał się chyba nieźle - męczyła go Tupta. Warczał, wyrywał się - ale pozwalał się obgryzać. Mógł przecież uciec do budki, albo na grzejnik….
Kolejnego dnia był znów spokojny, za spokojny, ale wiecie, jak jest przed świętami, przed końcem roku - gonitwa, w pracy zamykanie tematów, w domu zakupy na kilka dni wolnych…. Do lekarza poszłam z nim w środę. Udało się pobrać krew, w lecznicy został nakarmiony strzykawką. Znów kroplówki, metronidazol dożylnie… W drodze powrotnej w samochodzie zwymiotował…

piątek, 8 stycznia 2016

Dzień lenia

opowiedziała Ania
Wczoraj (6 stycznia 2016) miałam mieć dzień lenia. Takiego kompletnego, cały dzień w piżamie, zero aktywności oprócz tej absolutne niezbędnej do przeżycia, mojego i  kotów.
Prawie mi się udało - do jakiejś 17tej było spokojnie, tylko jakieś telefony o kocięta, jak zwykle po lekkim odpytaniu o jakiego kota chodzi przekazywałam „w ręce” odpowiedniego domu tymczasowego, jednego maluszka - Kabaczka z dt na Retkini - udało się wyadoptować.

poniedziałek, 4 stycznia 2016

Świątecznie.

Ponoć dziwne dni się kończą. Już będzie normalnie. Bez huków, drżeń szyb, błysków za oknem, niepokoju psów, nerwów ludzi z powodu pomieszkiwania w okopach. Pojąć nie mogę , a mądry kot jestem co za uciechę widzą niektórzy w tworzeniu jak największej głośności. Bum, bum i ekstaza. Uszy mają jakieś inne  czy co? Raj dla idiotów.- stwierdza Halinka, a ja dopowiadam - Jacy ludzie taki raj.