sobota, 10 października 2015

I kto tu mruczy?: Koniec lata.

W rozterce jestem. Sam nie wiem czy cieszyć się z końca lata i powrotu do Łodzi, czy smucić. No bo niby mam teraz spokój i ciszę, mogę uzupełnić tłuszczyk na brzuszku, a spadło mi go sporo. Schudłem w trakcie urlopu łażąc po krzakach, trawach i odwiedzając sąsiadów.

Takie tam opowiadanko o dokoceniu.


Mam Ci ja sobie kota. Kota wymarzonego pięknego a jako, że pierwszy milion trzeba ukraść to kota wykradzionego na wakacjach z ośrodka gdzie był niby niczyj ale i tak zabrać go nie pozwalali.
Mówili mi dobrzy ludzie "weź sobie kotka małego", mówili "wychowasz sobie" – to sobie wychowałam....
W jaśku spał, kochany był, głaskany ale charakterek Dodziaczka ujawnił się w pełni i okazało się, że to co miało być kochaną puszysta rudą kuleczką, miziakiem i rozkosznym mruczydłem jest egoistycznym rudym despotą i tyranem, manipulantem i mściwym pawianem, który potrafi nalać do kapcia bo za późno dostał przysmaczek!!!

czwartek, 8 października 2015

wtorek, 6 października 2015

Ciągle problemy, problemy, problemy….

Koniec ze sterylkami miejskimi - miasto miało przedłużyć umowy z lecznicami, lecznice mają jeszcze po kilkanaście talonów - i już umówione na te talony sterylki - dziś dzwoniła karmicielka odesłana z kwitkiem z lecznicy, która zwykle awaryjne nieumówione koty przyjmowała, bo jakoś się sprężali, zostawali po godzinach i robili zabiegi. Ale teraz nie mają wolnych talonów - bo są już zaklepane.
Jak myślicie, co zrobi karmicielka ze złapaną kotką? Pewnie wypuści….

A co zrobi kotka? Za dwa miesiące urodzi kolejne kociaki - o ile już nie jest w ciąży, wtedy wcześniej… 

A myślicie, że karmicielka z trudem namówiona na łapanie kotów i wożenie ich do lecznicy na koniec świata będzie jeszcze łapać? Bo ja myślę, że niekoniecznie….

niedziela, 4 października 2015

Haker - kot wyjątkowy

Był sobie kiedyś dom. W domu mieszkała starsza pani, a z nią 7 kotów. Może dawniej było więcej, ale w chwili, gdy zaczyna się ta historia, w kocim stadzie przebywało 7 mruczków w wieku od 3 do 14 lat. 

piątek, 2 października 2015

KOT SUMO

Mam koleżankę - Olę. Ola ma dwa koty (ode mnie) i jedną sunię bokserkę - znalazła ją na ulicy bez mojego udziału. Kiedyś były różne koty, sporo tymczasów, potem pojawiła się bokserka - i z uwagi na warunki rodzinno-mieszkaniowe Ola postanowiła na bokserce poprzestać. Niestety bywa często u mnie, i po takiej wizycie mówi „słuchaj, zakochałam się, daj mi tego kota”.

Kepi - wieści z domu


Pamiętacie łapankę Ewy_mrau z „silnymi wrażeniami” - przy pustostanie przy Alei Włókniarzy? Nie? To zapraszam na str.31 - koniec kwietnia tego roku.
http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=1&t=166885&start=450
Złapał się wtedy piękny rudobiały młodzian, trudno go było wypuścić, bo nie zachowywał się jak dziki kot…

Szczęśliwie znalazł się dobry dom tymczasowy - i chyba już stały - to mail sprzed kilku dni

„nareszcie coś o Kepim. Jest to wyjątkowo znerwicowany i bojący się kot. Na początku bał się nawet mojego wzroku, nie jadł przy mnie, nie mogłam przejść koło niego a wyciągnięcie ręki powodowało panikę. Na pewno był bity. Bardzo ,bardzo wolno robi postępy. Teraz czasami mogę go pogłaskać - najlepiej jak twardo śpi, czasami przychodzi w nocy do łóżka ale na bezpieczną odległość i jak wracam do domu to na leżąco jest chwilka pieszczot .Myślę że czuje się bezpiecznie ale uraz do człowieka jest ponad to. A jeszcze - po dwóch miesiącach przemówił a myślał że niemowa!!! Jest niejadkiem bardzo wybrednym i tylko trochę się poprawił. Czuję że z dnia na dzień jest to mój kot, chociaż wiem że nie będzie pieszczochem a zmiana domu była by dla niego jeszcze większym wycofaniem. Pozdrawiam bardzo serdecznie”

Obrazek * Obrazek

No to taka chwilka wzruszenia :mrgreen:

wtorek, 22 września 2015

PKP ZajezdniaParowozówNaKońcuŚwiata - 2o.o9.2o15

opowiedziała Ewa
- o3:45 pobudka
- o4:oo pędzimy do Joli Dworcowej po majdan
- o4:15 jesteśmy pod blokiem Iwony
- o4:3o jesteśmy pod blokiem Sławki
- o4:4o jesteśmy na miejscu
wchodzimy - w halach ciemno
tym razem idziemy do Drugiej Hali (w Pierwszej Hali, wszystko co się poruszało na czterech, zostało wczoraj złapane)

niedziela, 20 września 2015

Zajezdnia parowozów na końcu świata

opowiedziała Ewa
PKP ZajezdniaParowozówNaKońcuŚwiata - 19.09.2015
- o4:45 pobudka
- o5:15 zapakowane majdanem pod sufit auto zajechało pod dom
- o6:oo jesteśmy na miejscu, w środku nieco później

wtorek, 15 września 2015

Artystyczne kocięta

Takie cuda przyjadą w tym tygodniu z Chodzieży, z pleneru studentów
ASP. Mieszkają w Ośrodku Wypoczynkowym, ale po zakończeniu sezonu nie
będzie miał ich tam kto karmić. Jedna ze studentek pertraktuje w

sobota, 12 września 2015

Z życia kociary...


Mój powrót do życia chyba zbyt gwałtowny jest… Wczorajsze późne popołudnie:

Radogoszcz - Widzew Adamieckiego
Wczoraj późnym popołudniem złapały się trzy koty na Radogoszczu - lecznice na Ciołkowskiego i Wyszyńskiego zapchane, powiozłam be pytania (na wszelki wypadek, coby nie odmówili) na Adamieckiego, miałam zabrać celem zwolnienia klatek trzy kocury Ewy_mrau z Sojczyńskiego (okolice Wojska Polskiego).
No i miałam podjechać na Jurczyńskiego po te cztery głodne kociaki…

Obrazek * Obrazek * Obrazek



poniedziałek, 7 września 2015

Nie łazić gdzie nie trzeba - ciąg dalszy

opowiedziała Ania
Jest 7 wrzesień 2015. Uzupełniam zaległości - udało się jednak znaleźć kociakom dom tymczasowy - bardzo „temu domu” dziękuję. Nie było im łatwo - ledwo nieco uspokoił się koci katar, na jakąś jelitówkę zapadła dziewczynka.

piątek, 28 sierpnia 2015

Skąd się biorą rude koty?

opowiedziała Ania
Mam dwie takie koleżanki - tzn w ogóle mam więcej, ale jedna ciągle pyta skąd biorę rude koty, a druga słuchając moich relacji co drugie zdanie wykrzykuje Anka, nie wierze, no nie wierzę. Wam to opowiadanko dedykuję, drogie Koleżanki.

Persiczka ze śmietnika

opowiedziała Ania
Persiczka prawie ze śmietnika...

No tak, mamy taką od wczoraj - czyli od 26 sierpnia 2015.

Skąd? Ano, prawie ze śmietnika.

Cukierenki cd.cd.

Piątek 21 sierpnia 2015 - Faworek po operacji, przeniesiony do bardzo tymczasowego domu przy lecznicy - opiekunka zna się na kotach, w razie czego maluszek natychmiast trafi do lekarza - na razie odpoczywa, szczęśliwy, bo już nóżka nie boli,

wtorek, 25 sierpnia 2015

Tydzień z życia - o święta naiwności…

opowiedziała Ania
Do niedawna myślałam, że już niewiele może mnie zaskoczyć.
O święta naiwności…. Głupota, bezczelność i nie wiem jak jeszcze określić niektóre cechy naszego gatunku po raz kolejny przerosły moje najśmielsze wyobrażenia…

wtorek, 18 sierpnia 2015

Historii Smarkatki ciąg dalszy


Kolejne dziś - czyli wtorek, 18 sierpień 2015. Nie pisałam - przepraszam. Ale naprawdę na opisywanie tego, co się dzieje, trzeba by mi kilku dodatkowych godzin doby, i to codziennie … Bo i historia Smarkatki, i to miejsce, gdzie łazić nie trzeba, a  które na mocno „rozwojowe” niestety wygląda…
Inne też…
Najpierw Smarkatka - będę po prostu przytaczać smsy.

sobota, 15 sierpnia 2015

Osiedlowy Klub Geriatryczny Termosik

gisha pisze:Ewuniu, jak zwykle podziwiam Twoje działania :1luvu: i okropnie mi wstyd, że ośmieliłam Cię prosić o pomoc w sprawie świeżo okoconej w krzakach(komórki zlikwidowane :()czarnej z Karolewskiej, której nie udało się wcześniej złapać. Widzę, że kalendarz masz wypełniony po brzegi a ja bidna stara histeryczka i bezradna :oops:  :placz:
Czy próbować maluszki wyciągać z tej nory(sama nie dam rady, potrzebny ktoś jeszcze i latarka) i przekładać do budki, którą zamówiłam( chyba jutro lub pojutrze dojedzie) czy zostawić w tym miejscu i czekać aż same zaczną wychodzić co grozi im zadziobaniem przez stado srok .Potrzebny ktoś, kto by na trzeźwo ocenił co robić w takiej sytuacji, ja nie daję rady :(

Osiedlowy Klub Geriatryczny Termosik, czyli - wiesiaczek1gishaJola DworcowaPan Zenek i ja, zapraszają
12.o8.2o15 - ul. Karolewska
(poprzednia łapanka opisana przez _aaaKotyRude2_ viewtopic.phpf=1&t=166885&p=11127130&hilit=Karolewska#p11127130 str. 44)
jakoś tak przed południem było - zadzwonił telefon, to gisha
- kotka dwa tygodnie temu urodziła w krzakach, a dzisiaj widziałam jak przenosiła kociaki w stertę desek przykrytych czarną folią
- boję się, że się tam ugotują w tym upale...

do 16:oo mam II część kursu w szkole, więc nie ma mowy żebym wyszła
(martwiłam się bardzo - dobrze, że nie umiem opie...ć w języku lengłidż, bo by się kursantom dostało...)
około 18:oo zjawiam się ja, a zaraz potem wiesiaczek1
gisha już na nas czekała
Obrazek

czwartek, 6 sierpnia 2015

Mamrotkowy urlop.

Długo się zastanawialiśmy, czy wyjechać na działkowy urlop. Bo to pies chory i wymaga lekarskiej opieki, a w takiej głuszy to o dobrego weterynarza  trudno. A jak staruszek odejdzie gdzieś w niebiańską dal z powodu braku fachowej pomocy to opiekunów sumienie zagryzie, zniszczy ich chęć do życia.