środa, 7 sierpnia 2013

Kocie perypetie z psem w tle cz.1

opowiada Monika

Moim zamiarem jest przedstawianie pewnych przemyśleń. 
Nie zamierzam nikomu narzucać swoich racji a sama czasem mam wrażenie zmienności mej wypowiedzi zależnie od por roku i tego co moje kochane kocice nawywijają mi w domu.

A zatem część pierwsza. Co to jest kot i po co właściwie jest mu człowiek ?

Kot to zwierzę niewątpliwie mistyczne. Skoro oddawano mu cześć w czasach tak dawnych to dlaczego my ludzie współcześni mielibyśmy zaprzepaścić miliony lat tradycji :) 


Kot może być nieocenionym towarzyszem życia, przyjacielem, powiernikiem, pocieszycielem, może zwyczajnie być kotem - zwierzęciem mieszkającym pod jednym dachem z człowiekiem. Może być łowcą, walczącym z gryzoniami, owadami i innymi potworami obrzydzającymi nam życie. Może mruczeć godzinami na twych kolanach gdy czytasz książkę lub tworzysz szalik na drutach. Zastosowań kota jest wiele. 
Jak słyszałam już nieraz kot przywiązuje się do miejsca, kot sobie poradzi, upoluje mysz, prześpi się byle gdzie. 
I wcale nie potrzebuje człowieka, aby być szczęśliwym. 
Owszem i takie są koty. Ja osobiście nie znam takich, ale być może inni znają. Moje koty są złośliwe, zacięte, zbierają się w grupę by dokopać obcym, wykorzystują psa, czasem mam wrażenie, ze trzymają człowieki, by moc im dopiec. 
Ale potrafią kochać. 
Po prostu muszą być blisko, muszą leżeć w pobliżu kiedy pisze te słowa. Zawsze witają mnie w drzwiach i jedna biegnie na ratunek kiedy dziecko płacze, a druga przyjaźni się z psem. I nie przepadają za sobą. I nie są wyjątkowe. Są nadzwyczajne. Zamieszkały tutaj i są częścią stada - muszą tworzyć rodzinę. A rodzina się wspiera, pomaga sobie i okazuje sobie codziennie miłość.

Pierwsza w domu pojawiła się Cziba.

Znaleziona w październikowe przedpołudnie, wyglądem przypominająca raczej chomika niż kota. Miała 3 tygodnie, brudne futro i zaklejone ropa oczy. Siedziała w kałuży, a wokół biegały psy. Kupka nieszczęścia. Byłam zadeklarowaną psiarą i sama nie wierzyłam, że mogę mieć kota.


Dodatkowo kota specjalnej troski, bo oprócz kociego kataru nasza pchełka była kocim niemowlęciem - nie umiała jeść, załatwiać się, a nawet ogrzać. Pomogła nam Cynga, jamniczka szorstkowłosa, która zajęła się higiena kocięcia. Żadne z moich zwierząt nie miało doznać takiego poświęcenia - karmienia co 3 godziny i noszenia nieustannie przy człowieku. ( specjalnie zakładałam bluzy z kieszeniami na brzuchu, by nosić kota blisko serca ). Początkowo kotka miała szukać domu, ale tak naprawdę nie moglibyśmy oddać jej. 


Cziba to największy domowy rozbójnik, nie boi się nikogo i niczego. Jeśli zawinisz - spotka Cię kara, jeśli będziesz uciekać ona zapamięta i wymierzy sprawiedliwość później. Nie unikniesz kary. To ona rządzi i jest szefem. O Zuzi - kociej piękności i Maszy najcudowniejszej i najgrzeczniejszej brzyduli następnym razem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz