opowiedziała Ania
Tę pierwszą poznałam niedawno - w ostatni czwartek - ktoś ją znalazł, pojechałam zabrać na sterylkę. Trochę w nerwach, i chyba na szczęście - bo w tych nerwach nie zauważyłam naciętego uszka. Bo gdybym zauważyła, pewnie nie wzięłabym jej - syczała, kłapała paszczęką.














