środa, 20 czerwca 2018

Jedyneczka

fot.Hanna B-Sz

opowiedziała Ania
Rzadko dostaję wiadomości z nowych domów „moich” kotów - oprócz pierwszego okresu po adopcji - okresu aklimatyzacji. Wtedy sama dzwonię / piszę, pytam. I właściwie nie lubię tych późniejszych wiadomości - bo jeśli ich nie ma, to znaczy, że wszystko w porządku i nie ma o czy pisać, Jeśli są - to przeważnie nie są dobre. Czasem - na szczęście bardzo rzadko - wiadomość, że kot zginął. Czasem - że ciężko choruje, jest leczony - tak jak kilka dni temu od Czarcika trzyłapka - adopcja z 2007. Najczęściej - że kot wraca z adopcji - bo alergia, dziecko, wyjazd.

piątek, 8 czerwca 2018

Panika


opowiedziała Ania H.
Środa 2018.06.06 - śpieszę  z lecznicy na Biedronkową  zanieść klatkę łapkę i transporter - do złapania maluszek, mama kociaka  już w lecznicy. Obie ręce zajęte, telefon oczywiście natrętnie  dzwoni. Stawiam klatkę szukam telefonu, odbieram. Dzwoni znajoma Wioleta - karmicielka z Marynarskiej,

poniedziałek, 28 maja 2018

Drobiazgi


opowiedziała Ania
Mała rzecz - a cieszy. Często nawet bardzo, przynajmniej mnie… W natłoku spraw trudnych, nieprzyjemnych, mocno obciążających psychicznie - każda drobniutka dobra wiadomość, malutki sukcesik - poprawia mu humor na kilka ładnych godzin.
O dwóch ostatnich opowiem.

wtorek, 22 maja 2018

Pech czy przeznaczenie?


napisała Ania
Zaczęło się bardzo dawno temu - ale prehistorii Wam oszczędzę. Ten tekst mogę zacząć od tekstu prawie dokładnie sprzed miesiąca - o planowaniu. Króciutko przypomnę - w ciągu trzech dni musiałam pomóc dwóch kocim rodzinkom - obie rodzinki to kotka + 5 maluszków, za dużych do uśpienia, za małych, by zabrać bez matek. Jedna rodzinka z Łodzi z oswojoną kotką, druga - od Justyny z Bełchatowa, z  kotką mocno dziką - maluszki na zdjęciu wyżej.

czwartek, 19 kwietnia 2018

Planowanie


opowiedziała Ania
Plany, plany….
Podobno robi je ten, kto chce rozśmieszyć Pana Boga.
Od dawna planuję bardzo ostrożnie i krótkodystansowo, reszta „robi się” sama. Dzięki tej reszcie każda zaplanowana czynność zmienia się w ciąg czynności - ale też dzięki temu się nie nudzę. Nie mam też czasu dla siebie - zawsze są „walety i zady”.

czwartek, 12 kwietnia 2018

Bez tytułu


Ma to być krótka notatka, bo i cała akcje króciutka. Ale chyba się nie uda - gaduła jestem… A pomysłu na tytuł zwyczajnie nie mam.

wtorek, 13 marca 2018

Przysługa


Zaczyna się jak zwykle od telefonu - ten akurat od znajomej fundacji - w czwartek 2018.03.01 - pani Aniu, chory kot, futro odpada płatami, rany na skórze, u nas interwencje albo grypa, nie jesteśmy w stanie, niech pani pomoże…

piątek, 9 marca 2018

Korek od termofora


Napisała Ania
Gubię różne rzeczy, ogólnie roztargniona jestem, ciągle czegoś szukam. Ale żeby aż tak? Zawsze? Ostatnio „zaprzyjaźniłam” się z dwoma termoforami, napełniam je gorącą wodą tak często jak mogę, i zawsze, ale to zawsze, szukam korka od termofora. Wiem, że zaraz zniknie, więc odkładam go w widoczne miejsce - tak, by nie ukrył się między innymi przedmiotami, nie stoczył na podłogę, gdzie trafiony kocią łapką przepadnie gdzieś do kolejnego remontu. Odkładam, patrzę, zapamiętuję.

wtorek, 20 lutego 2018

Nie zabierajcie go…


opowiada Ania
W tekście o rudej Julce napisałam, że właśnie (2018.02.08) zadzwoniła pani z  prośbą o pomoc kotu biednej sąsiadki - panie mieszkają na Rogach, w okolicy lasu, koty są wychodzące - to domki - i coś poszarpało kocią łapkę - „szukam pomocy, kot od kilku dni ma mocno pokaleczoną łapkę, nie staje na niej, płacze, sąsiadka nie ma pieniędzy na weterynarza, pytała, powiedzieli jej 250zł za chirurgiczne oczyszczenie…. Dzwonię wszędzie, ŁTOnZ nie pomoże, dali kilka numerów, nikt nie odbiera, co można jeszcze zrobić? można pomóc? Sąsiadka boi się, że jej kota odbiorą i nie oddadzą, to biedna rodzina…”

poniedziałek, 12 lutego 2018

Dwie szylkretki - to już rok…


napisała Ania
Rzadko piszę o przyjemnych sprawach - może dlatego, że nie zajmują czasu, nie zajmują myśli, taki miły przerywnik w codziennym biegu? A może dlatego, że jestem Polką i w genach mam narzekanie? A może dlatego, że zaraz się rozklejam, a strasznie nie lubię siebie w tej formie i makijażu szkoda? Dziś wyjątek.

poniedziałek, 5 lutego 2018

Zrobiona w …. kota

opowiedziała Ania
Wiem, jak to odbierzecie moje kolejne opowiadanko z żalami - ale trudno. Bo staram się pomagać, ile mogę, ale co innego prosić mnie o wzięcie pod opiekę kota, bo wyprowadzili mieszkańców, wyburzają kamienicę i stareńka kotka nie ma się gdzie podziać

niedziela, 4 lutego 2018

Opowieść o Bodziu - Misterze


opowiedziała Jola
Na pewno miał kiedyś dom, może jego opiekun zmarł, a rodzina – jak to często bywa – nie chciała zająć się kotem? Błąkał się dość długo, był ponad rok dokarmiany w piwnicy zanim karmicielka zdecydowała się go zabrać do lecznicy i wykastrować. Po zabiegu trafił do mnie, bo szkoda było wypuścić takiego miziaka. Od początku ”bódł” główką, prosząc o głaski, dlatego nazwałam go Bodziem.

czwartek, 1 lutego 2018

Czarnulki z Wedmanowej

 
opowiedziała Wioletta
Koty są mocno oswojone, nieagresywne, w czasie pierwszego spotkania z nimi brałam na ręce, głaskałam - chętnie je przekażę, konieczna jest decyzja SZYBKO - dziś jest 2017.01.08 - przetrzymywane w ciepłej lecznicy rozhartowują się” - mówiła Ania.
Miała już je odbierać z lecznicy i odwieźć, lecz cały czas były wątpliwości czy warto wypuszczać koty w tak mało bezpieczne miejsce, gdzie grasują lisy, no i koty były dość drobne, delikatne i z zaropiałymi oczami. No i to, że były oswojone nie dawało nam spokoju. Biłyśmy się z myślami no i z zawartością portfeli.

wtorek, 30 stycznia 2018

Bukowiec - chcieć to móc czyli relacja p.Elżbiety z Bukowca


Kilka miesięcy temu zadomowiła się na naszej posesji czarna kotka - a we wrześniu obdarowała nas 2 czarnymi kociętami… piękne i kochane, ale nie chcieliśmy przyrostu do kwadratu w następnych okresach rujki….

czwartek, 25 stycznia 2018

Ruda Julka z czerwoną kulką

napisała Ania
Ledwo uporaliśmy się z ratowaniem czarnej poranionej kotki z Obornickiej - kotki, którą wzięłam w ręce, a której dwukrotnie nie złapał wyspecjalizowany Animal Patrol - pisałam o niej w listopadzie kilka tekstów na blogu - koteczka jest już zdrowa, ale zawsze będzie mieć problemy z pyszczkiem nie do końca się otwierającym i  zamykającym, pod blok wrócić nie może, szukamy dla niej domu.
No więc ledwo uporaliśmy się z czarną gwiazdą, mamy kolejną - tym razem białorudą domową kotkę, podobno wyrzucaną z dwóch kolejnych domów…

wtorek, 23 stycznia 2018

Karmiciele, karmiciele - 1

Karmiciele, karmiciele… Są różni, siłą rzeczy nie mam kontaktu z tymi zaradnymi - radzą sobie, co najwyżej klatkę-łapkę pożyczą, o jakąś radę spytają. Zostają mi ci bezradni - wybaczcie określenia, ale ci rozmiauczeni, niezaradni, czasem bezmyślni, pokrzywdzeni przez los albo faktycznie, albo ich zdaniem, i większość mnóstwo mówi o swoim poświęceniu, karmieniu kotów za własne pieniądze z chudych rent i emerytur.
Żebyśmy się dobrze zrozumieli - to nie zarzuty, to opis stanu faktycznego.

piątek, 19 stycznia 2018

Cud świąteczny?

opowiedziała Ania
Poniedziałek, 18 grudnia 2017
Dzień po schroniskowej choince dzwoni zaprzyjaźniona wetka Ania:
  • Słuchaj, taki czarny stary kot, taki bardzo stary - w końcu września po wypadku trafił do schroniska, ktoś go przyniósł w tragicznym stanie do lecznicy

wtorek, 9 stycznia 2018

Skrzydełka opadły….

napisała Ania
Kotka z kociakami jeszcze nie wróciły, wczoraj (08.01.2017) wieczorem pojechałam łapać to ostatnie czarne, wcześniej prosząc jedną z karmicielek - nie znam ich - o przekazania pozostałym karmicielom, by NIE KARMILI - z wyjaśnieniem dlaczego. Najedzony kot raczej się nie złapie. Pani potwierdziła, że przekazała.

poniedziałek, 8 stycznia 2018

Skrzydełka opadają...

napisała Ania
Zaczęło się do FB - od takiego obrazka. Oswojony miły kot na przystanku, podchodzący do wszystkich, dający się głaskać wszystkim. Przystanek na uboczu, kot w miarę bezpieczny - dopóki wiedzą o nim tylko ci, którzy tam stale bywają. Ale dzięki FB informacja o nim idzie w świat, wie coraz więcej ludzi - różnych ludzi. A ludzie się różni….