piątek, 10 sierpnia 2018

Smutna


opowiedziała Ania
Jeśli zginęła Ci taka kotka, to już jej nie szukaj.
Widywano ją nieregularnie od około dwóch tygodni w firmie przy Smutnej, przeraźliwie chudą - karmiono - zjadała szybko i łapczywie dopiero wtedy, kiedy człowiek odszedł. Widać było, że bardzo wychudzona - ale nie pozwalała do siebie podejść, uciekała, kryła się pod samochodami.

czwartek, 2 sierpnia 2018

Piąteczka z Aleksandrowa


napisała Ania
Pamiętacie Trafika? Powyginanego kocurka? Pan, który się nim opiekuje bywa w  małej firmie w Aleksandrowie. Przy firmie są koty - kotka matka z uszkodzoną łapką i czwórka jej dzieci, rocznych. Trzeba „coś” z nimi zrobić. Pracownicy firmy karmią, właściciel z trudem toleruje. Koty trochę oswojone, kiedyś wszystkie dawały się głaskać, ale przeganiane i straszone stały się ostrożne, zachowują dystans.

poniedziałek, 30 lipca 2018

Sunia Bunia


Justyna - wiecie, kim dla mnie jest. Jeśli nie wiecie - to powiem. Osobą, której będę się starał pomóc ile tylko mogę. W czwartek 2018.07.26 pojechałam w końcu po małą kociczkę, którą jej podrzucono - obiecałam miesiąc wcześniej, dawno, ale jakoś na się terminy spotkania nie zgadzały, a 150km to jednak kawałek.

poniedziałek, 23 lipca 2018

Znów Animal Patrol


To miejsce i osoby poznałam rok temu - było ogłoszenie o rudym kocie mieszkającym praktycznie na ulicy - w okienku piwnicznym przy chodniku.

środa, 4 lipca 2018

Kocie wyliczanki


opisała Ania
Trafiłam w to miejsce w środku listopada 2017 po zgłoszeniu jakiegoś przechodnia. Sterylek miejskich już nie było, kasy na płatne zabiegi nie miałam, siły na żebranie o  pieniądze na różnych forach i FB też nie. Ale teren spory, zamknięty, przyjazny kotom, koty karmione przez kuchnię - obiekt to placówka z długotrwałym pobytem podopiecznych, z własną kuchnią, placówka zainteresowana obecnością kotów. Zostawiłam telefon, by w razie jakichś kocich problemów dzwonili i zakonotowałam miejsce do sterylek. Wyglądało no to, że po długich walkach z UMŁ sterylki miejskie w  2018 rozpoczną się po wcześniej niż w kwietniu, jak w ostatnich latach - więc poczekam.

wtorek, 3 lipca 2018

Opowieści Romka

spisała Nina
Cześć to ja Romek. Dawno mnie nie było ale już jestem. U mnie dużo się dzieje. Mam już 3 lata, matka mówi im starszy tym gorszy jestem.

niedziela, 1 lipca 2018

I stał się cud


No bo czasem tak bywa. Kociaki z Sienkiewicza - pamiętacie, świeżutka historia. Miały być trzy, miały mieć dt. Były cztery, dt dla jednego.

czwartek, 28 czerwca 2018

Czekam.



Układamy sobie życie ramię w ramię ze smutkiem. 
Niestety w tej dziedzinie nie jesteśmy profesjonalistami. Ciągle nam się coś wali, rzeczywistość już nie skrzeczy, a dusi jak zmora jakaś. Psują nam się rzeczy np. komputer, kran, żaluzje i radość życia. A to wszystko przez to, że wieczność nie słucha poetów i krzywdę kotom wyrządza posługując się w tym celu chorobami i śmiercią. 

Kondor


Takie ogłoszenie:
Kot jasnoszary popielaty, z półdługą sierścią i puszystym ogonem błąka się (…),kot boi się ludzi. widziałam go po raz pierwszy w sobotę 23 czerwca. jest tam do chwili obecnej”.
Te kudłate zdecydowanie źle radzą sobie na wolności, po pierwsze sierść się filcuje, ogranicza ruchy, albo odpada płatami z odparzoną skórą - vide biały z tekstu „Przysługa”, po drugie są przeważnie domowe od pokoleń, słabo przystosowane do radzenia sobie na zewnątrz. Dzwonię - jest nieciekawie, wg pani kot wygląda jak szkielet, boi się potwornie, boi się podejść do jedzenia, nie da się go złapać, kryje się za betonowym ogrodzeniem na terenie wokół walącego się domu, widać go tylko przez furtkę. Ganiają go i tłuką miejscowe koty…

środa, 27 czerwca 2018

Tradycja


Środa, 2018.06.20 - dostaję zdjęcie i maila od dziewczyny z Pabianic:
Witam. Powyższe zdjęcie dotyczy kotków z ul.Sienkiewicza. Pewna pani tam przechodzi. Mówi, że jest kocica i 2 maluchy. Czy orientuje się pani, czy ktoś na tej ulicy sprawuje opiekę nad bezdomnymi kotami? Jeśli nie to gdzie mogłabym pożyczyć klatkę łapkę by wysterylizować kocicę? I gdzie mogę dostać jakiś darmowy takim na to? Ja działam w Pabianicach, w Łodzi mało kogo znam żeby móc tak pomagać... I czy gdzieś można przebadać, odrobaczyć maluchy na koszt miasta? Poszukałabym im domu.”

środa, 20 czerwca 2018

Jedyneczka

fot.Hanna B-Sz

opowiedziała Ania
Rzadko dostaję wiadomości z nowych domów „moich” kotów - oprócz pierwszego okresu po adopcji - okresu aklimatyzacji. Wtedy sama dzwonię / piszę, pytam. I właściwie nie lubię tych późniejszych wiadomości - bo jeśli ich nie ma, to znaczy, że wszystko w porządku i nie ma o czy pisać, Jeśli są - to przeważnie nie są dobre. Czasem - na szczęście bardzo rzadko - wiadomość, że kot zginął. Czasem - że ciężko choruje, jest leczony - tak jak kilka dni temu od Czarcika trzyłapka - adopcja z 2007. Najczęściej - że kot wraca z adopcji - bo alergia, dziecko, wyjazd.

piątek, 8 czerwca 2018

Panika


opowiedziała Ania H.
Środa 2018.06.06 - śpieszę  z lecznicy na Biedronkową  zanieść klatkę łapkę i transporter - do złapania maluszek, mama kociaka  już w lecznicy. Obie ręce zajęte, telefon oczywiście natrętnie  dzwoni. Stawiam klatkę szukam telefonu, odbieram. Dzwoni znajoma Wioleta - karmicielka z Marynarskiej,

poniedziałek, 28 maja 2018

Drobiazgi


opowiedziała Ania
Mała rzecz - a cieszy. Często nawet bardzo, przynajmniej mnie… W natłoku spraw trudnych, nieprzyjemnych, mocno obciążających psychicznie - każda drobniutka dobra wiadomość, malutki sukcesik - poprawia mu humor na kilka ładnych godzin.
O dwóch ostatnich opowiem.

wtorek, 22 maja 2018

Pech czy przeznaczenie?


napisała Ania
Zaczęło się bardzo dawno temu - ale prehistorii Wam oszczędzę. Ten tekst mogę zacząć od tekstu prawie dokładnie sprzed miesiąca - o planowaniu. Króciutko przypomnę - w ciągu trzech dni musiałam pomóc dwóch kocim rodzinkom - obie rodzinki to kotka + 5 maluszków, za dużych do uśpienia, za małych, by zabrać bez matek. Jedna rodzinka z Łodzi z oswojoną kotką, druga - od Justyny z Bełchatowa, z  kotką mocno dziką - maluszki na zdjęciu wyżej.

czwartek, 19 kwietnia 2018

Planowanie


opowiedziała Ania
Plany, plany….
Podobno robi je ten, kto chce rozśmieszyć Pana Boga.
Od dawna planuję bardzo ostrożnie i krótkodystansowo, reszta „robi się” sama. Dzięki tej reszcie każda zaplanowana czynność zmienia się w ciąg czynności - ale też dzięki temu się nie nudzę. Nie mam też czasu dla siebie - zawsze są „walety i zady”.

czwartek, 12 kwietnia 2018

Bez tytułu


Ma to być krótka notatka, bo i cała akcje króciutka. Ale chyba się nie uda - gaduła jestem… A pomysłu na tytuł zwyczajnie nie mam.

wtorek, 13 marca 2018

Przysługa


Zaczyna się jak zwykle od telefonu - ten akurat od znajomej fundacji - w czwartek 2018.03.01 - pani Aniu, chory kot, futro odpada płatami, rany na skórze, u nas interwencje albo grypa, nie jesteśmy w stanie, niech pani pomoże…

piątek, 9 marca 2018

Korek od termofora


Napisała Ania
Gubię różne rzeczy, ogólnie roztargniona jestem, ciągle czegoś szukam. Ale żeby aż tak? Zawsze? Ostatnio „zaprzyjaźniłam” się z dwoma termoforami, napełniam je gorącą wodą tak często jak mogę, i zawsze, ale to zawsze, szukam korka od termofora. Wiem, że zaraz zniknie, więc odkładam go w widoczne miejsce - tak, by nie ukrył się między innymi przedmiotami, nie stoczył na podłogę, gdzie trafiony kocią łapką przepadnie gdzieś do kolejnego remontu. Odkładam, patrzę, zapamiętuję.

wtorek, 20 lutego 2018

Nie zabierajcie go…


opowiada Ania
W tekście o rudej Julce napisałam, że właśnie (2018.02.08) zadzwoniła pani z  prośbą o pomoc kotu biednej sąsiadki - panie mieszkają na Rogach, w okolicy lasu, koty są wychodzące - to domki - i coś poszarpało kocią łapkę - „szukam pomocy, kot od kilku dni ma mocno pokaleczoną łapkę, nie staje na niej, płacze, sąsiadka nie ma pieniędzy na weterynarza, pytała, powiedzieli jej 250zł za chirurgiczne oczyszczenie…. Dzwonię wszędzie, ŁTOnZ nie pomoże, dali kilka numerów, nikt nie odbiera, co można jeszcze zrobić? można pomóc? Sąsiadka boi się, że jej kota odbiorą i nie oddadzą, to biedna rodzina…”

poniedziałek, 12 lutego 2018

Dwie szylkretki - to już rok…


napisała Ania
Rzadko piszę o przyjemnych sprawach - może dlatego, że nie zajmują czasu, nie zajmują myśli, taki miły przerywnik w codziennym biegu? A może dlatego, że jestem Polką i w genach mam narzekanie? A może dlatego, że zaraz się rozklejam, a strasznie nie lubię siebie w tej formie i makijażu szkoda? Dziś wyjątek.