czwartek, 12 grudnia 2019


Miejska spychotechnika


=https://www.fotosik.pl/zdjecie/ebb05a2af3388b88][IMG]https://images91.fotosik.pl/292/ebb05a2af3388b88med.jpg[/IMG][/URL]

Sobota 2019.12.07 godz.11.03  -  telefon  -  dzień dobry, dostałam telefon z UMŁ, mam chorego dzikiego kata, trzeba go zawieźć do Amicusa na Tatrzańską, tam można go jeszcze na koszt miasta wyleczyć, w UMŁ powiedzieli, ze pani pomoże.”

  Miałam mieć sobotę dla siebie i moich kotów… Właśnie wracałam z lecznicy…

Pani samochodu nie ma, więc z Bałut jedziemy na Dąbrowę. Dr Czekalski życzliwy jak zwykle, bada kota, zostawia na kilka dni  -  bo że gil do pasa i ruina w gębie, to widać i czuć, ale inne objawy sugerują możliwy uraz mechaniczny  -  sprawdzi,  poobserwuje, zadzwoni.

Po drodze wyjaśniło się, że wezwany do kota AP przyjechał, kota złapał, po czym wręczył pani Ewie informując, że schronisko nie przyjmie, a lecznica całodobowa ma z miastem umowę na zwierzęta powypadkowe. I odjechali… Więc p.Ewa zadzwoniła do mnie  -  kilka dni wcześniej szukała pomocy, w UMŁ podano jej mój nr.

Odwiozłam panią Ewę do domu, wróciłam do swoich spraw.

Dwie godziny i kilkanaście km w plecy. 
[URL=https://www.fotosik.pl/zdjecie/c322ebdb96026f14][IMG]https://images92.fotosik.pl/292/c322ebdb96026f14m.jpg[/IMG][/URL] * [URL=https://www.fotosik.pl/zdjecie/2386b3235012225f][IMG]https://images92.fotosik.pl/292/2386b3235012225fm.jpg[/IMG][/URL]

Ewa Cud  -  jasne, że dobrze że go złapali. I zostawili  -  to też dobrze?

Aga Białecka  -  chyba się zgadzam.

Iwona Filipek  -  szczęście? A ile ja i mnie podobni udźwigniemy?

Polinda Sembiring  -  no słaba. Ale kot został. A AP odjechał… 



Na messengerze wiadomość  -  Witam pani Aniu. Pracuję w (…), jeśli znajdzie Pani chwilę to proszę o telefon, wytłumaczę Pani na czym polega problem z odwożeniem przez AP kotów wolno żyjących do schroniska. Pozdrawiam ciepło.” 

Jest telefon, oddzwaniam. Rozmówca wyjaśnia  -  wyjaśnienia rozumiem, tylko… No właśnie, tylko… AP to Straż Miejska, agenda miasta. Schronisko  -  to też agenda miasta. Obie powołane do opieki nad zwierzętami  -  również wolnożyjącymi.

Czy ja, szary człowiek, naprawdę muszę ponosić konsekwencje tego, że miasto nie potrafi ustalić kompetencji i obowiązków swoich agend tak, by były spójne? Nie potrafi wziąć za głowę kierownictwa podległych jednostek i wytłumaczyć im, od czego są i jak ma wyglądać współpraca między nimi? Przypomnę, że Wy wszyscy z  UMŁ macie pensje z naszych podatków. Istniejecie DLA NAS. Służby miejskie, tak się mówi nie bez powodu, prawda?

Na AP „jeżdżę” sobie od dawna, i jeździć będę dalej, bo jeden chory złapany kot wiosny nie czyni, szczególnie że od miesiąca leczę innego, który DWIE DOBY wył na drzewie i w końcu na wysokość kilku metrów weszła po długiej drabinie emerytka. Tzw „służby”  -  w tym AP  -  miały w nosie. Nie macie badań na wysokość? Ona też nie ma. Za to ma 60+ i serce. Może zróbcie takie badania? Ciągle chwalicie się kolejnymi szkoleniami i sprzętem, po drzewach chodzą koty, uciekające papugi. Drabina, którą wykorzystano to zwykła aluminiowa rozsuwana za jakieś 350-400zł. Zawieziona samochodem osobowym. Może warto, by AP taką nabył? Ani schronisko, ani AP na braki finansowe narzekać nie powinno  -  stałe finansowane z UMŁ, środku z budżetu obywatelskiego.

AP nie ma żadnego formalnego statutu, regulaminu, zakresu obowiązków  -  bo trudno za taki uznać deklaratywny zapis na FB  -  istnieje od czerwca 2015, mamy koniec 2019, może wartoby taki regulamin w końcu stworzyć?



Wracam do kota  -  zadzwonił dr Czekalski, że kot do odbioru. Staruszek, został mu tylko jeden kieł, katar w zasadzie wyleczony, na drogę dostał convenię. To zataczanie się i objawy praraliżu  -  był bardzo osłabiony z głodu… Na ulicę wrócić nie może, nie da sobie rady. Nie wiadomo, czy dziki, w lecznicy nie było problemu z obsługą w klatce, może po prostu wystraszony kulił się w kącie.

Wczoraj (2019.12.11) wyszukałam w necie używaną klatkę kennelową (75zł), bo moje wszystkie zajęte, pojechałam po nią na Chojny, potem na Dąbrowę po kota, potem na Bałuty kota z klatką zawieźć do p.Ewy, klatkę ustawić, kota ulokować. Mąż p.Ewy pobiegł do sklepu po kocie zakupy, na dzisiejszych zdjęciach widać śliczną zieloną kuwetę.

Kolejnych kilka godzin i kilometrów w plecy. Plus 75zł za klatkę. Moich.

Powinnam w zasadzie zrobić w UMŁ aferę za dawanie mojego PRYWATNEGO telefonu  -  ale nie chcę, to nie pierwszy zwierzak, który tą drogą uzyskał pomoc  -  bo powołane do tego agendy miejskie zawiodły / olały. Tylko to jest zwyczajnie chore…



[URL=https://www.fotosik.pl/zdjecie/35ba70a32e298f9b][IMG]https://images89.fotosik.pl/292/35ba70a32e298f9bm.jpg[/IMG][/URL] * [URL=https://www.fotosik.pl/zdjecie/2077c7ea189292c2][IMG]https://images89.fotosik.pl/292/2077c7ea189292c2m.jpg[/IMG][/URL]

I co dalej? Kot u p.Ewy może być TYDZIEŃ  -  potem z mężem wyjeżdżają na kilka tygodniu. Ja kolejnego kota wziąć nie mogę  -  zwyczajnie nie dam rady finansowo.

Pilnie szukamy miejsca dla niego…

Na razie siedzi w klatce, wiadomość z dzisiaj  -  zjadł  dwa opakowania tej karmy, którą dawałam przy pani, w nocy zrobił siusiu do kuwety, ale kupę obok, po prostu musi się przyzwyczaić. Trochę z tym żwirkiem wojował w nocy. Ale tak, to bardzo spokojny. Dużo śpi. Dał mi się dziś pogłaskać.”



Więc proszę  -  nie dziwcie się  że jak zwykle podam konto  -  przy czym pieniądze z  tego konta idą w ponad 80% na leczenie, szczepienia, sterylki, w tym roku to ponad 24tys, reszta  -  ca.500zł/miesięcznie na karmę  -  kupują ją osoby zewnętrzne, którym grzecznościowo udostępniamy konto na zbiórki. Nasze domy tymczasowe muszą wykarmić swoje zwierzaki same. Nie znajdziecie też rachunków np. za paliwo… 

Więc konto  -  71 1020 2313 0000 3802 0442 4040, Fundacja For Animals Oddział Łódź, 40-384 Katowice, 11go Listopada 4, dopisek do wpłat  -  koty.

wtorek, 10 grudnia 2019

Ratujemy 13-letnią Żabę


Żaba - spora lat 13. Niie wysterylizowana nigdy nie leczona. Dlaczego? Ano….
Odebrana rodzinie mocno nieporadnej życiowo. Do wolontariuszki trafiła z dużymi zmianami w okolicach dróg rodnych oraz na listwach mlecznych.

poniedziałek, 9 grudnia 2019

Książkowo.

Halinka chyba robi próbę generalną przed świątecznym sprzątaniem. Problem w tym, że słaba jest z zarządzania czynnikiem ludzkim, że nie wspomnę o zwierzęcym. Stwierdziła, że już porządki zacznie robić przez co zyska czas na odpoczynek. W świąteczny czas wejdzie radosna, wesoła, bez wyrzutów sumienia, że gdzieś tam kurze od lipca zalegają. Koncepcja dobra, ale nie dla kochanej opiekunki.

czwartek, 28 listopada 2019

Przypadkowe znaleziska


Opowiada Julia
Spacerując nieznanymi ulicami można znaleźć wszystko. W połowie sierpnia zobaczyłam czarnego kota, siedzącego za siatką na terenie szkoły na remontowanym boisku. Jako kociara noszę przy sobie jedzenie dla kotów na właśnie takie okazję. Codziennie przez kilka miesięcy chodziłam wieczorami po pracy dokarmiać tego kota. Zawsze się pojawiał, trzymał się na dystans, ale do spodeczka z jedzeniem chętnie podchodził.

piątek, 15 listopada 2019

Kocie protesty.

Ciche dni mamy. Już wyjaśniam dlaczego. Głodzi nas  opiekunka już bardzo długo.Koty lubią sobie nocną porą troszeczkę podjeść. Pradawny instynkt łowcy w nas się przy księżycu  lub przy chmurach ciężkich odzywa i choćby z tego powodu z pięć chrupek do pyszczka trzeba włożyć. A tu blaty puste, nawet naczyń na nich nie ma.  No to parę dni temu awanturę krótką zrobiłem.

poniedziałek, 28 października 2019

Bo to się teraz tak zaczyna - C


Admiralska. Takie coś zobaczyłam 2019.10.19 z informacją, że chory i lecący przez ręce maluszek zabrany do weta - w reklamówce, taki był słaby, Co z nim dalej, nie wiem, (edit - już wiem, to koteczka, jest ciut lepiej), ale Admiralska blisko mnie, znalazłam miejsce ze zdjęcia, znalazłam koty, spotkałam karmiciela, umówiłam się, że w wolnej chwili itp.

sobota, 26 października 2019

Bo to się teraz tak zaczyna - B


Media społecznościowe - chcę pokazać z tej lepszej strony.
Ogłoszenie jw. pokazało się w piątek 2019.09.13 zobaczyłam - skontaktowałam się z autorką, bo chciałam jakoś pomóc, może złapie, wieczorem odbiorę…. Niezależnie zaraz miałam telefon do Kasi z Kotyliona - że Agnieszka i Marta w przerwie pracy lecą tam. A niedługo potem dostałam zdjęcia dwóch maluszków - dwóch, bo tylko dwa udało się złapać rękami - chore nie uciekały, trzeci zdrowszy miał jeszcze siły i zwiał...

piątek, 25 października 2019

Bo to się teraz tak zaczyna - A


Facebook - ogromne narzędzie, olbrzymie możliwości. Można wykorzystać w różny sposób - jako źródło wiedzy, jako narzędzie hejtu - wedle woli i upodobań. O hejtowych dokonaniach napisano wiele. To trochę od drugiej strony.
Uwaga - większość zdjęć nie moja, zaczerpnięte z FB albo przesłane przez współuczestników akcji - mam nadzieję, że mnie do sądu nie podadzą…

czwartek, 24 października 2019

Tarczyca.

Podłapałem wirusa pisania. W kraju wesoło, najweselej nawet, to i ja kot szczęśliwy się zrobiłem. Zdrowie mi szwankuje co wywołuje u Halinki myśli katastroficzne i wielki jak na nią przypływ sił żywotnych. Sama chciała, sama chciała. Objawów chorobowych nie wykazywałem i nie wykazuję, ale szukająca zmartwień usłyszała o kocie, który z powodu chorej tarczycy prawie umarł. Dodała dwa do dwóch i wyszło jej dziesięć.

środa, 16 października 2019

Już weselej?

Behawiorysta potrzebny od zaraz. Nie dla mnie, dla Halinki. Kot doświadczony życiem jestem. Byle zdarzenie i inwencja twórcza opiekunki mnie nie zdziwi, ale coś mi się wydaje że w złą stronę idziemy.

niedziela, 29 września 2019

Beznadziejne przypadki


Takie nieoptymistyczne nastroje mnie ostatnio opadają… Cóż, po prostu życie, może jesień….
Dziesięć maluszków z Mateusza - Jarowej - pisałam o nich w tekście „Czarny weekend” - z młodszej szóstki została jedna. „Leciały” dzień po dniu… Słabły w tempie takim, że nawet nie było jak przeciwdziałać… Ocalała najmniejsza, wydawałoby się najsłabsza dziewczynka.

wtorek, 24 września 2019

Jesiennie, żałośnie.

Znaku życia nie dajemy jakbyśmy nigdy o grzeczności i uprzejmości nie słyszeli, albo mimo milionów lat ewolucji z gałęzi nie zeskoczyli. Ba, z prazupy lub kałuży życia nie wyszli dzięki jakiejś rybie. Aż się przestraszyłem, że za wzór gbura będę robił. Ja, kot znany z taktu, miłośnik muzyki , kwiatów

poniedziałek, 23 września 2019

Czasem myślisz….


Czasem myślisz że jest źle - a okazuje się, że jest jeszcze gorzej.... czyli
KOCIAKI Z OBORY
Około 10 kociaków do adopcji, 10 dorosłych kotów, które nie znalazły jeszcze domu... nazbierało się nam sporo, już zdecydowanie za dużo na nasze możliwości, mamy kompletnie dość, a tu znów...

wtorek, 27 sierpnia 2019

Mopsik - kłopot z tymczasem


Zacznę od tego, że fundacja działa. Dziewczyny łapią koty, wożą na sterylki, leczą, znajdują domy. I nie maja czasu na pisanie, ponieważ to wszystko robią „po godzinach”. Po godzinach normalnej pracy i normalnego życia.
Natomiast ja – nie łapię, nie leczę. Prowadzę bloga. To mój podpis widzicie pod tekstami i ja zazwyczaj odpowiadam na wiadomości na fb i na te mailowe też.

poniedziałek, 15 lipca 2019

Czarny weekend


Zaczął się jak zwykle - kilka dni wcześniej. Od panleukopenii jednego z sześciu maluszków z Jarowej - tego wg karmicielki najbardziej oswojonego. Niewykluczone, że już n działce zaczynało się coś z nim dziać, dlatego był taki spokojny. W dt biegunka i  wymioty, wet - test, diagnoza. I niestety uśpienie - wiem, ile wysiłku i  kosztów pochłaniają próby leczenia z pp takich maluszków i jaki mają skutek…. Dla pozostałej piątki surowica, antybiotyk i obserwacja - tyle można zrobić.

czwartek, 11 lipca 2019

Prezent ślubny


Nie, nie - nie wyszłam za mąż. Ale prezent dostałam. Kompletne zaskoczenie - takie, że się nie zachowałam, zwyczajnie zgłupiałam - bardzo przepraszam Darczyńców. Nawet im życzeń nie złożyłam - co niniejszym czynię - naj-naj-najlepszego, wszystkiego, co tylko możecie sobie wymarzyć!

poniedziałek, 1 lipca 2019

Koci weekend


Wyszedł całkiem spontanicznie. Bo w planach miałam w sobotę firmową wycieczkę rowerową - byłam, a jakże, po ponad 20latach wsiadła głupia baba na rower i na leśne piaszczyste - wąskie - pełne korzeni - ścieżki pojechała… Plus - dojechałam do punktu zbiórki, przejechałam te naście km trasy, wróciłam do domu i  żyję. Minus - kilka wywrotek, do zejścia siniaków kiecka do ziemi albo portki.
Ale to sobota, a mój weekend zaczął się w czwartek 2019.06.27 - kilka dni wcześnie zadzwoniła „moja” Justyna, że u działkowej babci są znów kociaki. Osiem. Trzy do złapania w ręce, pilne bo cienkie.

czwartek, 20 czerwca 2019

Małe sukcesiki


Nie mam możliwości tymczasować kotów, za to chętnie pomagam przy łapaniu na sterylki / kastracje - pod warunkiem, że z sensownym karmicielem. Wiele razy pisałam, ale powtórzę - sensowny karmiciel to taki, który nie rozmnaża - tzn nie czeka, aż nowy kocur w stadzie - bo zawsze wg karmiciela jest to kocur - ujawni płeć za pomocą stadka kociątek - tylko alarmuje, żeby łapać. Taki, który zdąży zadzwonić, że pojawiła się kotka w ciąży - a nie wtedy, kiedy urodzi. Jeśli jeszcze rozumie, że ma w czasie łapania nie karmić i nie uważa, że łapanie to mój zawód i świetnie na tym zarabiam - to w zasadzie ideał.

wtorek, 18 czerwca 2019

Kilka miejsc jak z horroru


Kilka takich miejsc jak z kociego horroru… Tylko kilka z wielu, które znamy. Próbujemy uporządkować - tzn połapać i posterylizować, ale nie mamy czasu ani siły opisywać. W sumie wszędzie tak samo - są karmiciele, bardziej lub mniej pomocni w czasie łapanek, ale żaden z  tych karmicieli sam nie robi NIC, by pomóc kotom i  kociakom, choć wielu z nich ma tzw karty karmiciela. I nawet nie mówimy o  leczeniu czy łapaniu na sterylki - przypomnę, darmowe. Ale w dobie internetu i  coraz większej - teoretycznie - kociej świadomości - żaden z  nich nie próbuje szukać pomocy. Karmią, płaczą nad chorymi i umierającymi - ale nawet jeśli mają nasze telefony z wcześniejszych akcji - nie zadzwonią. Dowiadujemy się o tych miejscach od przypadkowych przechodniów….

piątek, 7 czerwca 2019

Na psa urok


Znów nie napiszę tego, co powinnam, chociaż - może jako przykład?
Kociaki z parku - wczoraj opisane, złapana matkę i jeden z nich.
Zostawić dwóch bezradnych maluszków nie można, szczególnie, że tam nikt nie karmi - kotka chodzi gdzieś daleko. Magda albo jej mąż czatowali świtem 2019.06.05, bez skutku, potem Magda po pracy, miałam ją zmienić i posiedzieć w nocy - pusty park, ale samochodem można blisko podjechać, zamknąć się i posiedzieć w miarę bezpiecznie.