piątek, 24 lutego 2017

Kot szczęśliwy.

Szczęśliwy kot jestem. Szczęście mnie dopadło i nie opuszcza, choć Halinka mojej radości duże kłody pod nogi rzuca. Pochorowała się kobieta i rozpoczęła picie ziółek. Parę dni spokojnie sobie zdrowie naparami poprawiała, aż ja odkryłem, że równie cudowną moc roślinki mają i na moje samopoczucie. Od ich aromatu, od woni w raju jakimś zaczerpniętej stawałem się lekki jak piórko, czas przestawał istnieć i ogólnie rzewna, tęskna błogość mnie ogarniała. Chciałem wniknąć w kubek czarodziejski, schować się w nim. Prosiłem, błagałem na kolana padałem, aby tylko pozwoliła wąchać obłoki z naczynka płynące. 
A ta nie i nie. Oparzysz się Mamrociu, krzywdę sobie zrobisz i bach kubek stawia na najwyższej półce. Małpa taka złośliwa, a nie troskliwa opiekunka. Co ja się nagimnastykuję, nawypinam, aby jak najbliżej czarowności poprzebywać tylko ten zrozumie co z wysiłkiem cel osiągał. Najbliżej szczęśliwości jestem gdy wyciągnę się na całą długość,  wygnę w łuk i osiągnę pozycję olimpijskiego akrobaty. Jednak to pozycja dla fakirów , a nie dla porządnego kota. Jeszcze jak ja na tym blacie podryguję to zjawia się Duśka i dawaj latać wokół mnie w zachwycie, że zabawa przednia się szykuje. Ona myśli, że ja tu jestem i tańczę dla niej.  Nawet  już przeszkadzającą  zdzieliłem łapą po pustej głowie ( no bezmyślnej przecież jak nie dostrzega, że ja ważniejszymi sprawami się zajmuje i wcale mi nie chodzi o rozciąganie mięśni, a o duchowe wyżyny), tylko, że ja ją raz zdzieliłem, a ona mnie pac, pac ze trzy razy. Oddać kocicy nie mogę z dwóch powodów. Zaraz zjawia się Kierownik ( duży, czarny pies), która gotowa jest natychmiast  wielką paszczę otworzyć i mnie połknąć. A niestety stworzenie to za cel życiowy obrało sobie ochronę Dusi. Chociaż po owej wielkiej paszczy niby mogę Kierownika trzepać kiedy chcę, więc nie powinna być wobec mnie zadziorna, ale każde mruknięcie na kocicę traktowane jest przez Inną jak zamach stanu. Ot szczególik, który niszczy nasze dobre stosunki. Po drugie Halinka kubeczek z wysokości zdejmuje i pije ambrozję. Muszę blat kuchenny opuścić i pognać za wonią niebiańską. Muszę i już. A wtedy nic nie istnieje. Jest tylko przestrzeń wypełniona cudownością i mną Mamrotkiem. Nastrój opiekunki też w rejonach wyższych po wypiciu naparu się znajduje, więc daje mi suchą torebeczkę z zamkniętymi w niej roślinkami. Chwilo trwaj, torebeczką trwaj. Pijcie ziółka dla szczęśliwości. 

środa, 15 lutego 2017

piątek, 10 lutego 2017

Kot Świąteczny - nie ma kota...

Zaczęłam pisać w sobotę 2017.02.04
Nie będę już pisała o Dziadku….
Już wiem, że apetyt Dziadka to nie jego apetyt, a działanie megace. Że duży brzuszek to nie napchany żołądeczek… Że brzuszek będzie rósł, a kotek chudł.. że kolejna dawka epo nic nie zmieni..

wtorek, 7 lutego 2017

Fortunat


Dawno, dawno temu zamarzyło mi się napisanie krótkiej każdego kota. Zamarzyło mi się po kilkudziesięciu zgarniętych / wyadoptowanych, kiedy zdałam sobie sprawę, że ich nie spamiętam, bo ilość rośnie.

czwartek, 2 lutego 2017

Mądre koty.

Lata Halince zajęło zrozumienie, że koty  znajdują się szczebelek wyżej na drabinie ewolucji . Ludzie niżej i tak już chyba pozostanie.

poniedziałek, 30 stycznia 2017

Kot świąteczny i s-ka

Kolejny poniedziałek - 2017.01.30 tym razem.
Dziadziuś je - nadal z opisanym wcześniej ceremoniałem, ale je. Weekend nieco chora siedziałam więcej domu, wiec częściej podkarmiałam - jadł.

sobota, 28 stycznia 2017

piątek, 27 stycznia 2017

środa, 25 stycznia 2017

Głowy bolącej ciąg dalszy.

Głowy bolącej ciąg dalszy.
Tak mnie cholera łupała, że aż mnie czubki palców od stóp rypały. 

Leżę sobie, macham nimi na wsie strony by krew doszła i wskazując na kończyny gadam do TŻa jękliwie .Tak mnie wszystko przez pacynę łupie, że aż palce mnie bolą. TŻ wgapiony w telewizornie odpowiada mędrkującym tonem: od trzepania w klawiaturę komputera boli. Mając takie wsparcie wdziałam paputki, wciągłam zbyt opięte spodnie 
i poszłam do pracy. Zadziwiłam koleżanki wszelkimi kolorami tęczy jakie moje lico przybierało 

wtorek, 24 stycznia 2017

Górnicza

Wczoraj, czyli 2017.01.23 - sms dostałam, ze zdjęciem - zdjęcie wyżej, sms niżej.
Cześć Aniu, wczoraj karmiłam bezdomniaczki i zobaczyłam przy budynku białego kota / kotkę w rude plamki w niebieskiej obróżce.

czwartek, 19 stycznia 2017

Posterunkowy cz.2 - łapka zostaje :)

2017.01.18 - raczej dobre wiadomości.
Jeszcze w ciągu dnia zadzwoniono z lecznicy - kocham ich za to, nie czekają na dopytywanie, sami dzwonią z informacją

wtorek, 17 stycznia 2017

poniedziałek, 16 stycznia 2017

Kot świąteczny - część kolejna

Dziś 2017.01.16 - wcześniej nie pisałam.


Bo niespecjalnie czas mam, no i przełomu też nie ma.
Dostaje Megace - i niby je. Tzn zaczyna jeść z apetytem, ale zje na raz max ¼ saszetki czy tacki, i koniec. Jak jestem w domu - co dwie-trzy godziny podsuwam, z różnym rezultatem…

środa, 11 stycznia 2017

poniedziałek, 2 stycznia 2017

środa, 28 grudnia 2016

Kot świąteczny

22 grudnia, późne popołudnie, a właściwie wczesny wieczór. Z pracy biegiem do domu, bo umówiona adopcja - wizyta przedadopcyjna za nami, tylko formalności i przekazanie kota, potem do przyjaciół do kotki nerkowej - od początku listopada co dwa dni daję jej kroplówki. Dlaczego ja, a nie opiekunowie - w innym opowiadanku.

poniedziałek, 5 grudnia 2016

Lęki i ukojenie.

No i żyje mi się świetnie. W końcu uznano, że niepoprawne wyniki są jednak dobre dla mnie, Mamrotka. Coś tam nam Halinka podtyka wzmacniającego, ale jak jej to daje szczęście to my zwierzęta godzimy się na taką fanaberię. Najważniejsze, że mamy nowe, cudowne, kocie spanka.