Ania prosi o pomoc
Tatrzańska,
szereg pawiloników usługowo-mieszkalnych, za nimi podwórko, za
nimi blok. Idealne miejsce dla kotów. I jeszcze LUDZIE - dwie
samotne schorowane kobiety z wielkimi sercami. Karmią, opiekują
się, czasem proszą o pomoc.
Poznałam je wiosną 2016, daleko ode mnie, udało się złapać i wysterylizować koty z posesji - oprócz jednej. Panie wówczas nieco zlekceważyły „zagrożenie” kociakami, więc wiosną tego roku trzeba było zgarnąć tę ostatnią kotkę i jej ślepy miot…. Wiem, co powiecie – pomyślicie, ale jak ktoś chce i może - to na działkach są cztery ok.2miesięczne kociaki - i nie mamy jak ich ratować…. Zwyczajnie - brak miejsca w dt…
Poznałam je wiosną 2016, daleko ode mnie, udało się złapać i wysterylizować koty z posesji - oprócz jednej. Panie wówczas nieco zlekceważyły „zagrożenie” kociakami, więc wiosną tego roku trzeba było zgarnąć tę ostatnią kotkę i jej ślepy miot…. Wiem, co powiecie – pomyślicie, ale jak ktoś chce i może - to na działkach są cztery ok.2miesięczne kociaki - i nie mamy jak ich ratować…. Zwyczajnie - brak miejsca w dt…
W
każdym razie 2017.09.25 zadzwoniły panie - wysterylizowana
burasia miała wypadek, przednia łapka zdeformowana, nie staje na
niej, leży w budzie, nie chce jeść ani pić…
Pojechałam.
Tyle
że budka to buda w budzie, z tej zewnętrznej wyjście przez cztery
narożniki. Pani miała pilnować dwóch, ja nogą zatkałam trzeci i
próbowałam czwartym… Kotka uciekła - bo pani „zatkala”
narożnik powieszonym kocem… Poszła pod samochód. Próbowałyśmy
ją wypłoszyć do budki - wcześnie zatkałyśmy trzy rogi nieco
solidniej. Weszła na półkę ochraniającą silnik od spodu….
Przepadło…
Byłam
tam jeszcze kilka razy - panie dzwoniły, że kotka się pokazała
- ale nie zdołałyśmy jej złapać. Wzywałyśmy Animal Patrol -
ale oni kota łapać nie będą…
Kotka
przestała się pokazywać - pozostało nam tylko czekanie…..
I
w środę - 2017.10.10 dostałam smsa:
„Dzisiaj
około godz.17.00 pojawiła się ranna kotka. Ma chyba
zmiażdżoną przednią łapkę, zgiętą do środka i chyba nadal
bardzo ja boli. Widać, że cierpi. Zawołałam ją otworzyłam drzwi
i weszła, bo jest wygłodzona. Dałam jej kurzych serduszek
i odrobinę wątróbki, za którymi przepada. Gdyby
przyszła jutro to mam ja zatrzymać, czy może jest już za późno?”
No
jasne, że zatrzymać. Nawet jeśli jest tak późno, że można
tylko skrócić jej cierpienie - trzeba to zrobić.
Kolejnego
dnia nie pokazała się, a wczoraj - 2017.10.11 - jest, weszła
do mieszkania, zamknięta w przedsionku.
Jadę
- po pracy, po 19tej, znów z perspektywą późnego powrotu do
domu i zarwania kolejnej nocy - domowe stadko ma swoje
potrzeby….
Pukam
do drzwi, czekam, aż panie mi otworzą tak, by kotka nie uciekła.
Jest, przykryta kocem, bez problemu przekładam do kontenerka, mało
widzę tę łapkę, ale i tak ciarki mnie przechodzą - dlatego
wrażliwsi niech nie oglądają zbyt dokładnie kolejnych zdjęć,...
Chociaż
- może warto? Może warto wiedzieć nie tylko teoretycznie, jak
wygląda ta wspaniała „kocia wolność”? Jak wygląda to
powszechne „kot sobie poradzi”? Z cierpieniem, gorączką,
zakażeniem?
Dla
uspokojenia powiem że w tym przypadku interwencja chirurgiczna
ograniczy się do dłoni i ew amputacji paluszków - pewnie tylko
dwóch.
W
lecznicy kolejka na szczęście nie za duża.
Badanie
- lekkie przerażenie młodej lekarki, łapka naprawdę nie wygląda
ładnie. Na pewno najpierw trzeba „uspokoić” stan zapalny -
zanim trafi na stół operacyjny. Kotka chyba zbyt słaba, by się
bronić - odwodniona, temperatura 40,6 - może uda się zrobić
rtg bez usypiania? Udało się - jest rtg i konsultacja z szefem
lecznicy. Szef z poczuciem humoru - komentuje, że z
prostymi przypadkami to ja nie przychodzę…
Duże
wątpliwości „kostne” budzi jeden paluszek, pozostałe -
zniszczone tkanki, mogą też wymagać amputacji.
Na
razie kotka w awaryjnym dt - do weekendu, w weekend zabieg. Wiem,
że w nocy zjadła suche, że rano udało się podać
zastrzyk - wieczorem podjadę - wieczorem trzeba ją kłuć trzy
razy, może być trudno.
Panie
karmią jeszcze pięć podrostków, które przychodzą z sąsiedniego
bloku - na razie są za małe na sterylki, będziemy je łapać za
kilka tygodni - nie wiem, czy wtedy jeszcze będą sterylki
miejskie…. W dwóch lecznicach już się skończyły.
Na
razie tyle - i tradycyjna prośba o pomoc 71 1020 2313 0000 3802
0442 4040 Fundacja For Animals Oddział Łódź 40-384 Katowice, 11go
Listopada 4 - na Tatrę.
A
gdyby ktoś chciał zaopiekować się czwóreczką działkowych
maluszków bez szans na przetrwanie zimy - dam kontakt do
działkowej „łapaczki”.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz